Styl życia Polaków
Podmiot liryczny w wierszu Wojciecha Młynarskiego przestawia obraz styla życia naszych rodaków, który niewiele różni się od XVIII-wiecznego pijaństwa, parodiowanego przez Ignacego Krasickiego. Opisuje dzień powszedni przeciętnego obywatela, w którym godziny płyną bardzo powoli, a monotonia męczy go i przytłacza:
W tygodniu to jesteśmy cisi jak ta ćma,
W tygodniu to nam wszystko wisi aż do dna.
A jak się człowiek przejmie rolą, sam pan wisz,
To zaraz plecy go rozbolą albo krzyż.
W tygodniu to jesteśmy szarzy jak ten dym,
W tygodniu nic się nie przydarzy, bo i z kim?
I życie jak koszula ciasna - pije nas,
Aż poczujemy mus i raz na jakiś czas […]
Następie opisuje weekend, który staje się okazją do zabawy i pijaństwa:
W Polskę idziemy, drodzy panowie,
W Polskę idziemy,
Nim pierwsza seta zaszumi w głowie
Drugą pijemy.
Do dna, jak leci,
Za fart, za dzieci,
Za zdrowie żony.
Było, nie było...
W to głupie ryło,
W ten dziób spragniony.
Świat jak nam wisiał, tak teraz nie jest nam wszystko jedno,
Śledziem się przeje, kumpel się śmieje, dziewczyny bledną,
Świerzbią nas dłonie i oko płonie, lśni jak pochodnia
Aż w nowy tydzień świt nas wygoni, no, a w tygodniu...
Tydzień stanowi odpoczynek od wykańczającego, hucznie obchodzonego weekendu.
Obraz społeczeństwa
Młynarski przedstawia społeczeństwo odrzucające pracę, które z obojętnością podchodzi do rozwoju zawodowego, awansów oraz zmian w swoim życiu. Z tego powodu ludzi ogarnia apatyczność i markotność. Nie doceniają tego co posiadają, nie dbają o własne rodziny. Weekendowy alkohol staje się jakby paliwem napędzającym ich do dalszego życia. Podmiot liryczny próbuje przekonać nas, że pijaństwo nie jest złym zjawiskiem, że spełnia pewną funkcję społeczną.
Wiersz Młynarskiego porusza problem wypaczonej obyczajowości Polaków. W ironiczny sposób podmiot usiłuje dotrzeć do tych, którzy negatywnie odbierają postawę opisaną w całym utworze. Próbuje przekonać ich, że on (bo przecież podmiot utożsamia się z takim modelem życia) i reszta ludzi postępuje w porządku.