Juliusz Słowacki, Listy do matki - opracowanie - strona 5

z którą jest silnie związany emocjonalnie – zwierza jej się ze swoich rozterek, pragnie jej dumy. Po trzecie, traktuje rzeczywistość i upływający czas jako materiał, który przed śmiercią trzeba wspominać. Dlatego też prosi o zatrzymanie wszystkich listów. Koniec swojej życiowej wędrówki poeta wyobraża sobie jako uroczyste podsumowanie – odczytanie tych listów matce twarzą w twarz, powinno się to odbyć w miejscu mu bliskim, choć niekoniecznie znanym mu z dzieciństwa. Różnie to sobie wyobraża, w liście z 3 września 1832 roku pisze, że zasiądzie z rodziną do stołu, kiedy będzie już siwy i zacznie wspominać „brzoskwinie”, o których dawniej zawsze opowiadał Jan Śniadecki. Te „brzoskwinie” to symbol, który należy odczytywać jako momenty z życia poety – Słowacki chciałby w taki sposób wspominać swoje losy.

W innym liście, z 19 lutego 1837 roku, dzieli się z matką jeszcze inną wizją tego momentu, byłby wtedy z nią sam na sam, siedzieliby na cmentarzyku w Krzemieńcu (mieście, w którym dorastał). Poeta opowiadałby matce o wszystkim, co wydarzyło się w jego życiu, a ona miałaby się uśmiechać. Uśmiech ma być zwieńczeniem opowieści Słowackiego i klamrą. Salomea uśmiechała się, słysząc o planach swojego syna, i będzie robić to samo, kiedy on będzie opowiadał jej swoje wspomnienia (realizacje planów).

Polecamy również:

Komentarze (0)
Wynik działania 1 + 5 =
Ostatnio komentowane
@ Krzyż, o co Tobie się rozchodzi?
• 2022-05-16 23:41:06
Dzięki pomogło
• 2022-05-16 19:44:12
Fajne fajnie
• 2022-05-16 19:35:14
fajne
• 2022-05-16 16:04:04
Za długie
• 2022-05-16 15:04:11