Juliusz Słowacki, Listy do matki - opracowanie - strona 2

w porównaniu z cenami w Warszawie jest tak niska, że stancja jest niemal „darmowa”. W liście prosi także matkę o pieniądze, które miałyby być zabezpieczeniem, gdyby zerwał się ich kontakt.

23 maja 1831 r., Drezno

Słowacki nie otrzymał odpowiedzi na poprzedni list, dlatego kolejny przesyła za pośrednictwem konkretnej osoby, licząc na to, że tym razem dotrze on do adresatki. Poeta prowadzi w Dreźnie towarzyskie życie, dużo zwiedza, często bywa na salonach – np. u Poniatowskich, Szymanowskich.

6 lipca 1831 r., Drezno

Słowacki odebrał właśnie list datowany na 28 maja. Z tego listu dowiadujemy się, że poeta jest kobieciarzem, dużo o nich pisze, zachwyca się nimi, ale traktuje je przedmiotowo.

6 sierpnia 1831, Londyn

Poeta opisuje szybką podróż do Londynu spowodowaną złym stanem zdrowia jego siostry, która wysłała mu pieniądze i plik listów, aby ten skontaktował się z lekarzami. Londyn znacznie bardziej mu się podoba, po tej wyprawie uważa Paryż za brzydki i brudny.

 

Po co Słowacki pisze listy?

Po pierwsze w ten sposób relacjonuje swoje życie, nie pomijając przy tym uczuć, marzeń i sposobu patrzenia na świat, listy są rodzajem diariusza. Po drugie, aby utrzymywać kontakt z matką, z którą jest silnie związany emocjonalnie – zwierza jej się ze swoich rozterek, pragnie jej dumy. Po trzecie, traktuje rzeczywistość i upływający czas jako materiał, który przed śmiercią trzeba wspominać. Dlatego też prosi o zatrzymanie wszystkich listów. Koniec swojej życiowej wędrówki poeta wyobraża sobie jako uroczyste podsumowanie – odczytanie tych listów matce twarzą w twarz, powinno się to odbyć w miejscu mu bliskim, choć niekoniecznie znanym mu z dzieciństwa. Różnie to sobie wyobraża, w liście z 3 września 1832 roku pisze, że zasiądzie z rodziną do stołu, kiedy będzie już siwy i zacznie wspominać „brzoskwinie”, o których dawniej zawsze opowiadał Jan Śniadecki. Te „brzoskwinie” to symbol, który należy odczytywać jako momenty z życia poety – Słowacki chciałby w taki sposób wspominać swoje losy.

W innym liście, z 19 lutego 1837 roku, dzieli się z matką jeszcze inną wizją tego momentu, byłby wtedy z nią sam na sam, siedzieliby na cmentarzyku w Krzemieńcu (mieście, w którym dorastał). Poeta opowiadałby matce o wszystkim, co wydarzyło się w jego życiu, a ona miałaby się uśmiechać. Uśmiech ma być zwieńczeniem opowieści Słowackiego i klamrą. Salomea uśmiechała się, słysząc o planach swojego syna, i będzie robić to samo, kiedy on będzie opowiadał jej swoje wspomnienia (realizacje planów).

Polecamy również:

Komentarze (0)
Wynik działania 4 + 2 =
Ostatnio komentowane
Ola jest fajną dziewczyną i lubi się bawić z dziećmi i jest w ogóle fajną kobietą....
• 2022-08-09 19:00:20
Rosja nadal jest państwem totalitarnym, a Polska sie nim staje.
• 2022-08-02 19:37:03
Ef. 6:12 [ 11 - 20]. 1Tes.2:13 ; 4: 8..... w tedy i dziś. Łuk.10: 16 .....
• 2022-08-01 16:36:20
To bardzo ciekawa historia godna uwagi każdego.
• 2022-07-12 15:12:25
@cotymowisz - dziękujemy za zwrócenie uwagi, wpis został poprawiony. Pozdrawiamy eszkol...
• 2022-07-07 11:03:54