Złoty wiek teatru hiszpańskiego - Lope de Vega, Calderon de la Barca - strona 2

we właściwy sobie sposób. Owych gracioso odnajdujemy nawet w niezwykle mrocznych dramatach Pedro Calderóna – opartym na hagiografiach „Życie jest snem” i „Czarnoksiężniku”.

Wykładnią tych założeń programowych Lope de Vega uczynił jeden ze swych najdoskonalszych dramatów – „Rycerza z Olmedo” – nazywanego przez Mroczkowską-Brand, „komedią, którą zaczyna i kończy ton tragiczny” lub „tragedią, w którą wbudowana jest konstrukcja komediowa”. Jej główny bohater wzorem antycznych poprzedników w nieuchronny sposób zmierza do naznaczonego mu z góry, tragicznego losu, czyni to jednak na wpół świadomie, w komiczny nieraz dla obiektywnego obserwatora sposób poszukując w swym życiu zbędnego dramatyzmu.

Utwór „Na niby-naprawdę” stał się z kolei realizacją innej, konstytutywnej dla hiszpańskiego teatru Złotego Wieku koncepcji w postaci przetworzenia niezwykle nośnej metafory Theatrum Mundi. Temat znów zaczerpnięty został z literatury dawnej, tym razem z historii Genezjusza, który jako aktor biorąc udział w inscenizacji paszkwilu na chrześcijan doznał nawrócenia i zapłacił za duchowe oświecenie cielesną śmiercią na stosie. Lope de Vega podjął tym samym głos w dyskusji o teatralizacji ludzkiego życia

Polecamy również:

Komentarze (0)
Wynik działania 4 + 5 =
Ostatnio komentowane
Punkt 3. Nie jest to prawda. Modlitwa w INTENCJACH Ojca Świętego. To znaczy, że modlimy...
• 2022-05-24 15:08:48
Xd
• 2022-05-24 12:29:43
vhyrgyuuo
• 2022-05-24 10:59:00
Git
• 2022-05-23 19:46:38