Złoty wiek teatru hiszpańskiego - Lope de Vega, Calderon de la Barca - strona 3

i granicach między Prawdą, a złudzeniem wynikającym z ułomności zmysłowej percepcji – dyskusji toczącej się w literaturze i filozofii po dziś dzień i niewyczerpalnej – zdaje się – w swojej istocie.

Z podobnych koncepcji wyrósł również arcydramat wspomnianego już Pedro Calderóna „Wielki Teatr Świata”, utrzymany w konwencji gatunkowej średniowiecznych autos sacramentales. Bóg, inaczej niż w wersji de Vegi, jest tutaj w pełni autonomicznym Autorem, nie zaś Suflerem podpowiadającym zaledwie aktorom ich role. Postaci i wydarzenia zostały tutaj mocno skonwencjonalizowane odzwierciedlając dosyć pesymistyczną wizję jednostki ograniczonej prawem predestynacji, które nie pozostawia miejsca na wolną wolę, a narzuca obowiązek „dobrego” odegrania swej roli, jakąkolwiek by ona nie była. W wymienionym również wcześniej dramacie „Życie snem” Caledrón po raz kolejny porusza problem funkcjonowania człowieka w rzeczywistości i próby odnalezienia jej granic.

Reasumując: okres baroku nazywany jest Złotym Wiekiem teatru hiszpańskiego nie tylko ze względu na swoje bogactwo gatunkowe i nowatorstwo w dziedzinie formy, ale przede wszystkim z racji podejmowania niezwykle ważkich ontologicznie kwestii, które nie utraciły na swej aktualności stanowiąc niewyczerpane źródło twórczych przemyśleń dla całej późniejszej literatury, zwłaszcza zaś – dla szalenie ciekawych koncepcji współczesnego dekonstruktywizmu.

Polecamy również:

Komentarze (0)
Wynik działania 2 + 5 =
Ostatnio komentowane
.
kadzionka • 2021-10-20 15:11:25
Dziekuje
MajMos • 2021-10-20 14:36:02
Dziękuję :)
:) • 2021-10-19 17:04:53
po jakiego uda ktoś to wymyślał
czarnypjes • 2021-10-17 16:53:04
doobry artykuł
Jan Marcalik • 2021-10-15 16:22:46