Rozmowa Benedykta z synem - interpretacja - strona 3

się zmienić podejście ojca do chłopów i ubogiego rodu Bohatyrowiczów. Miał świadomość, iż ich złe relacje w dużej mierze spowodowane są właśnie postawą ojca, który z kolei zupełnie tego nie dostrzegał. Witold nie odnosi się do Benedykta z niechęcią, okazując mu należyty szacunek, jednak zaznacza, że:

(…) Ciężko... straszno... straszno mi tak mówić do ciebie, ojcze! Rozdarty jestem pomiędzy tobą a tym, co mi nad ciebie, siebie, nad wszystko droższe... Nie jam jeden taki! Co sprawiło, że pełni jesteśmy bezbrzeżnej litości nad maluczkimi mrówkami i kretami ziemi, że w ciemne i ciasne ich podziemia iść pragniemy i idziemy, choćby śród nich oczekiwało nas całopalenie własnego ciała i serca? (...).

W postawie Witolda widoczne są idealizm i przekonanie o słuszności swojego postępowania. Postawa ojca sprawia mu wiele bólu, a brak szans na jakiekolwiek porozumienie napawa go cierpieniem. W końcu bohater nie wytrzymuje i jego oczy zalewają się łzami. Pragnie nawet sięgnąć po jedną ze strzelb, lecz także w Benedykcie coś pęka – mężczyzna postanawia pogodzić się z synem i przyjąć jego racje. Ostatecznie Benedykt zrozumiał, że chociaż jego pokolenie poniosło klęskę, ostateczne zwycięstwo jest

Polecamy również:

Komentarze (0)
Wynik działania 1 + 5 =
Ostatnio komentowane
ok
ktostam • 2021-06-19 15:17:37
Tak
Tak • 2021-06-17 07:30:57
spoko
:) • 2021-06-16 20:42:56
x - wpis został poprawiony, pozdrawiamy :)
ADMIN • 2021-06-15 06:34:20
Mudnok - poprawione, pozdrawiamy :)
ADMIN • 2021-06-15 06:37:39