Ludzie bezdomni - streszczenie - strona 26

że nie chce nikogo odwiedzać. Judym nie potrafił odgadnąć, co to oznacza. Z samego rana wybrał się po Joasię na dworzec.

Długo milczeli. Potem zaczęli rozmawiać o różnych nieistotnych sprawach. Joasia zwracała się do niego oficjalnie. Chciała zobaczyć kopalnię. Później Judym zaprowadził ją do swoich podopiecznych. W końcu zapytał, gdzie zamieszkają. Joasia odpowiedziała, że tam, gdzie będzie chciał. Ona może mu pomagać w pracy nawet tu.

Joasia roztaczała wizję ich wspólnego domu. Nie chciała luksusów. Mówiła, że uczyła się, jak prowadzić dom. Judym przerwał jej mówiąc, że musi zburzyć te chaty, bo nie może patrzeć, jak ludzie umierają od cynku.

Powiedział jej, że kocha ją ponad wszystko, lecz miłość do niej go zmienia. Nie może odzyskać spokoju. Jest lekarzem, musi pomagać innym. Chce spłacić swój dług i dlatego musi wyrzec się własnego szczęścia. Poszli do lasu. Dziewczyna długo płakała. W końcu wstała i życzyła mu szczęścia. Odjechała.

Judym położył się na ziemi. Słyszał huk dynamitu. Patrzył na rozdartą sosnę stojącą na urwisku. Zdawało mu się, że słyszy płacz. Nie wiedział, czy to płacz Joasi, lochów kopalni czy tej rozdartej sosny.

Polecamy również:

Komentarze (0)
Wynik działania 3 + 1 =
Ostatnio komentowane
2
kk • 2021-01-22 14:02:14
czasownik Amerykę osoba liczba czas rodzaj ...
maja kaja • 2021-01-22 12:34:31
Frankowi- germański lud barbarzyński.
ANONIM • 2021-01-22 11:10:48
nieeeeee pomocneeeee
ja bo kto inny • 2021-01-22 09:16:29
dzieki
dwasdwadsa • 2021-01-22 08:10:58