Rozmowa Benedykta z synem - interpretacja - strona 2

który zamiast starać się zjednoczyć ludzi, jeszcze bardziej pogłębiał wewnętrzne konflikty. W odbywającej się między nimi rozmowie obaj bohaterowie przedstawiają swoje racje.

Ojciec Witolda był osobą zamkniętą w sobie, coraz mniej wierzącą w pozytywny obrót spraw zarówno osobistych, jak i narodowych. Jego życie pełne było smutku oraz cierpienia, ze szponów których nie potrafił się wyrwać. Cały swój czas poświęcał pracy, nabierając przy tym przekonania, że może liczyć tylko na siebie. Wobec syna początkowo był nieustępliwy i niechętny głoszonym przez niego hasłom. Nie miał zamiaru zmieniać swojego podejścia do życia i starał się konsekwentnie realizować założone plany. Gdy Witold wygłaszał swoje kolejne opinie, Benedykt nie wahał się nawet gp obrażać: „Milcz! Milcz, błaźnie!”. Z czasem zaczął jednak dostrzegać pewne wspólne im cechy, które ostatecznie przysparzały obu zmartwień i cierpienia. Benedykt widział szlachetne i niepozbawione sensu demokratyczne ideały Witolda – wszak młodzieniec nie działał na swoją korzyść i nie chciał wyprosić u niego kolejnych przywilejów, lecz tylko (i aż!) starał się dążyć do poprawy losu prostego ludu.

Syn Emilii i Benedykta wielokrotnie starał

Polecamy również:

Komentarze (0)
Wynik działania 2 + 1 =
Ostatnio komentowane
ok
ktostam • 2021-06-19 15:17:37
Tak
Tak • 2021-06-17 07:30:57
spoko
:) • 2021-06-16 20:42:56
x - wpis został poprawiony, pozdrawiamy :)
ADMIN • 2021-06-15 06:34:20
Mudnok - poprawione, pozdrawiamy :)
ADMIN • 2021-06-15 06:37:39