„Ferdydurke” jest powieścią Witolda Gombrowicza, w której mamy do czynienia z zupełnie nowatorskim i jednocześnie czysto autorskim językiem. Zastosowane tu sformułowania są nie tylko pewną terminologiczną odmiennością w stosunku do tradycyjnego słownika literatury, ale jednocześnie stanowią nośniki sensów filozoficznych wpisanych w twórczość autora „Kosmosu”. Najważniejsze z owych terminów to:
Pupa – symbol infantylizacji, jakiej dorośli dopuszczają się wobec dzieci, ale też ogólnego infantylizowania w międzyludzkich relacjach. W „Ferdydurke” pupę Józiowi przyprawia profesor Pimko, a następnie zapędza go do szkoły. Tam zaś okazuje się, że upupianie to główna filozofia prowadzonej edukacji. Dyrektor Piórkowski powiada bowiem: „Pupa, pupa bez uczniów nie byłoby szkoły, a bez szkoły życia by nie było!”. Ten, kto ma pupę jest zmuszony do słuchania i akceptowania poglądów osób „dojrzałych”. Można powiedzieć, że „pupa” jest również znakiem pewnej „niższości” w relacjach międzyludzkich. Ten, kto ma „pupę” znajduje się niżej w hierarchii społecznej, nie jest traktowany poważnie.
Kliknij mnie:
Gęba – symbol maski, jaką człowiek przybiera w relacjach z innymi, niekoniecznie dobrowolnie. Gębę najczęściej narzucają nam inni. Młodziakowie przybierają więc gębę nowoczesnych pod wpływem panującej mody, służba w Bolimowie narzuca pracodawcom gębę „panów”, a ci z kolei ludowi gębę „chamów”. Od gęby, tak jak od każdej innej formy, nie ma ucieczki. Józio porywając Zosię z dworu Hurleckich popada w kolejną gębę – porywacza („Uciekam z gębą w rękach”).
Łydka – symbol nowoczesnej obyczajowości opartej na kulcie pięknego, zdrowego ciała, młodości i rozwiązłości. Łydkę posiada więc Zuta Młodziakówna, powszechny obiekt pożądania (Józia, profesora Pimki i Kopyrdy).