Na stronie używamy cookies. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na ich wykorzystywanie. Szczegóły znajdziesz w Regulaminie.
ZAMKNIJ X

Franciszek Karpiński, Powrót z Warszawy na wieś - analiza i interpretacja

Ostatnio komentowane
Mamy jedną, czy wiele pór roku? Zdanie "wylewy, siewy oraz zbiory odpowiadały współcz...
Gość • 2019-09-15 16:17:10
spoczko bardzo
Marco Polo • 2019-09-15 16:04:28
super
ilka • 2019-09-14 18:20:40
refsd
sd • 2019-09-14 10:11:39
Oskarżony o herezję i... ( brak odwagi u autora?)
hus • 2019-09-13 21:58:10
Autor:
Drukuj
Drukuj
Rozmiar
AAA

Utwór Franciszka Karpińskiego to elegia, napisana na przełomie 1783 i 1784 roku, gdy poeta po kilku latach spędzonych w stolicy postanawia powrócić na Ukrainę.

Podmiot wyjeżdża z Warszawy pełen żalu i zawodu – miał bowiem nadzieję, że uda mu się pozyskać mecenat Stanisława Augusta Poniatowskiego i zrobić karierę literacką w „wielkim świecie”. Jego niezależna i twórcza postawa nie pozwoliły mu także wkupić się w dworskie środowisko. Elegia jest w pewnym sensie manifestem tej postawy.

Po zapoznaniu się z powodem decyzji o powrocie, otrzymujemy szereg aluzji autobiograficznych, z których łatwo wyprowadzić osobistą historię podmiotu:

Com zyskał na wysokie pańskie pnąc się progi!

Gdzie po śliskich ich stopniach obrażając nogi,

Nic się z moim lepszego nie zrobiło stanem,

Prócz marnego wspomnienia, że gadałem z panem […]

Podmiot liryczny w naturalny sposób dokonuje porównania dwóch światów, dwóch sposobów życia, których zaznał – jest to jednocześnie rozrachunek z tymi rzeczywistościami, w wyniku którego docenia on, pełen pięknych i prostych walorów, świat wartości, pełen ładu oraz szczerości. Były one szczególnie ważne dla twórców ceniących wolność i niezależność. Do wyrażenia swoich refleksji wykorzystał Karpiński motyw etosu ziemiańskiego, w nieco zmodyfikowanej wersji. Porzucił bowiem bezwarunkową sielankowość na rzecz solidnej i ciężkiej pracy na roli. W ten sposób chciał również przypomnieć i podkreślić wątek harmonijnej relacji między człowiekiem i naturą. W opozycji usytuował poeta miasto, jako przestrzeń skażoną przez cywilizację, w którym wszelkie dworskie zależności, pochlebstwa i intrygi oceniał jednoznacznie pejoratywnie:

Ale wszystkie godziny życia kupić chciano,
Żebym, wieczny niewolnik, nosił jarzmo czyje,
Żył cały komuś, a sam zapomniał, że żyję. […]

Polecamy również:

  • Powrót z Warszawy na wieś - treść wiersza

    Otóż mój dom ubogi, też lepione ściany, Też okna różnofarbne, piec niepolewany, I niska strzecha moja!.. Wszystko tak jak było, Tylko się ku starości więcej pochyliło! Szczęśliwy! kto na małym udziale przebywa, Spokojny siadł przy stole wiejskiego warzywa; Z swej obory ma mięso, z ogrodu... Więcej »

Komentarze (0)
4 + 1 =