Na stronie używamy cookies. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na ich wykorzystywanie. Szczegóły znajdziesz w Regulaminie.
ZAMKNIJ X

Monachomachia - streszczenie - strona 10

Ostatnio komentowane
tak
taj • 2020-01-19 20:40:35
Pomocne informacje.
Julita • 2020-01-18 10:37:03
iknhnni
polklll • 2020-01-17 13:54:01
NIe sądzĘ
UGA BUGA • 2020-01-16 18:08:43
xd
utylizacja • 2020-01-15 22:59:33
Autor:
Drukuj
Drukuj
Rozmiar
AAA

y:

(…) ojciec Łukasz (...)
Zaraz od rzeczy zaczął swe mówienie
(…) wziąwszy stronę przeciwną na oko
Nabił argument i strzelił z Baroko.

Od tego momentu rozpoczyna się bitwa na kielichy, kufle i dzbany. Jedni strzelają celni, inni chybiają celu – bitwa gorzeje na dobre. W wojnie pojawiają się coraz to nowe „argumenty”. Są więc „trąby i kotły”, które powodują dużo hałasu.

Ten hałas płoszy w końcu pięknego Hiacynta, który zabawiał się z jedną z dewotek. Hiacynt pośpiesznie oddala się, mimo iż dama nie jest z tego zadowolona i chce zatrzymać Hiacynta, gdyż chętnie spędziłaby z nim więcej czasu:

Trzykroć się ku drzwiom alkierza potoczył,
Trzykroć go miła ręka zatrzymała;
Wyrwał się wreszcie i przez próg przeskoczył,
Padła dewotka i z żalu omdlała.


Pieśń Piąta

Pieśń rozpoczyna się moralizatorską kwestią podmiotu lirycznego, który mówi, że śmiech może być nauką, jeśli wyśmiewa on przywary (nie ludzi). A przywary można wytykać każdemu, niezależnie od jego stanu i statusu społecznego:

I śmiech niekiedy może być nauką,
Kiedy się z przywar, nie z osób natrząsa;
I żart dowcipną przyprawiony sztuką
Zbawienny, kiedy szczypie, a nie kąsa (…)

Szanujmy mądrych, przykładnych, chwalebnych,
Śmiejmy się z głupich, choć

Polecamy również:

Komentarze (0)
1 + 2 =