Kapitulacja Warszawy i Helu (1939). Bitwa pod Kockiem - historia

Po przegranej przez stronę polską bitwie granicznej w dniach 1 – 4 września 1939 roku niemieckie wojska wdarły się głęboko w głąb terytorium II Rzeczpospolitej. Jednym z głównych celów agresora było opanowanie stolicy kraju – Warszawy. Słusznie bowiem przewidywano, że ewentualny upadek tego miasta będzie właściwie oznaczać koniec kampanii.

Warszawa była od samego początku centrum koordynacji działań sił polskich, a ze względu na ulokowanie wszystkich ważniejszych urzędów – swoistym „sercem” kraju. Od pierwszych dni walk miasto było atakowane z powietrza przez samoloty Luftwaffe, bombardujące zarówno przemysłową część miasta, jak i cele cywilne. Do pierwszych walk z niemieckimi wojskami na przedpolach Warszawy doszło już 8 września, jednakże siły te zostały odparte przez zażartą polską obronę. Wkrótce też rozpoczęcie bitwy nad Bzurą (9 – 18 września) odciążyło polską obronę w tym rejonie.

W czasie oblężenia miasta szczególnym bohaterstwem wykazał się prezydent miasta, Stefan Starzyński. Organizował on pomoc cywilną dla wojska, grupy gaszące pożary, przeciwdziałał chaosowi i dbał o rannych. Dowódcą wojskowym obrony był generał Juliusz Rómmel, wcześniej dowodzący armią „Łódź”.

Od 20 września stawało się coraz bardziej jasne, że wojna jest przegrana, a szanse na obronę miasta maleją. Wielkim ciosem moralnym było opuszczenie kraju przez rząd. Warszawa była teraz atakowana z powietrza i lądu, a kolejne szturmy na miasto pochłaniały ofiary cywilne, jak i wojskowe. Ostatecznie 28 września 1939 roku, po długich wahaniach i przy sporych oporach oficerów podjęto decyzję o kapitulacji miasta. Równało się to jednocześnie z końcem zorganizowanych działań wojennych.

Nie była to jednak ostatnia bitwa polskiego Września. Opór stawiały ciągle jeszcze dosyć silne grupy wojsk, które albo nie wiedziały o upadku stolicy, albo też nie chciały tego przyjąć do wiadomości i czekały na ofensywę Aliantów. Ciężkie walki od początku wojny trwały na Helu. Cypel ten niemal na samym początku wojny został odcięty od reszty sił, nie przeszkodziło to jednak obrońcom w stawianiu zażartego oporu. Polacy wykorzystywali zarówno naturalne ukształtowanie terenu, jak i istniejące umocnienia brzegowe. Używano zapasów floty i armii, a inżynierowi tworzyli w niezwykle trudnych warunkach prowizoryczną broń pancerną do równoważenia gigantycznej przewagi przeciwnika. Ostatecznie Hel skapitulował dopiero 2 października, gdy rozwiały się wszelkie nadzieje na obronę. Obroną Helu dowodził wiceadmirał Józef Unrug – postać niezwykle ciekawa, w czasie I wojny światowej służący w niemieckiej marynarce wojennej i posiadający niemieckie korzenie, ale całkowicie związany z Polską i czujący się Polakiem.

Po kapitulacji Helu ostatnią zorganizowaną grupą wojska była Samodzielna Grupa Operacyjna (SGO) „Polesie”, dowodzona przez Oskara Kleeberga. Jej formowanie nie zostało zakończone przez upływem wojny, toteż generał Kleeberg uzupełniał swoje siły, zbierając po drodze resztki mniejszych oddziałów. Początkowo chciał on iść na pomoc Warszawie, zaś po jej upadku chciał prawdopodobnie przejść do działań partyzanckich i czekać do wiosny na ofensywę Aliantów. Wymykając się kolejnym obławom został ostatecznie zmuszony do bitwy w okolicach Kocka. Polacy odnieśli w początkowych starciach sukcesy, jednakże na miejsce przybywało coraz więcej jednostek niemieckich, a zwiadowcy donosili też o zbliżaniu się sił sowieckich. Uważając, że dalsza walka jest beznadziejna i skazuje tylko na śmierć żołnierzy, generał Kleeberg kapitulował 6 października 1939 roku. Zakończył się tym samym okres jawnej walki zbrojnej, zaczął się zaś czas konspiracji i ruchu oporu.

Polecamy również:

Komentarze (0)
Wynik działania 1 + 3 =
Ostatnio komentowane
Xd
Xd • 2021-09-17 11:10:47
wow mega
wowmega123 • 2021-09-16 21:59:22
ok
. • 2021-09-14 14:03:56
cool
kam • 2021-09-13 09:10:37
Ok
Ok • 2021-09-12 14:37:55