Mikołaj Sęp Szarzyński Sonet V - interpretacja i analiza

W „Sonecie V” Mikołaj Sęp Szarzyński przełamał dyscyplinę formalną poprzednich utworów cyklu, zastępując sonet francuski jego włoską formą opartą na dwóch tetrastychach i dwóch tercynach; zapowiada to rozbudowanie warstwy refleksyjnej kosztem opisu, który ma w tym utworze z resztą bardzo łagodny, stonowany charakter wyróżniający ten utwór na tle niezwykle dramatycznych i dynamicznych wizji człowieka rozdartego pomiędzy dwoma światami – doczesnym i niebiańskim.

Pierwszy wers sonetu:

I nie miłować ciężko, i miłować.

stanowi bezpośrednie odwołanie do jednej z fraszek Kochanowskiego, tutaj jednak błyskotliwa antyteza stanie się podstawą niezwykłego konceptu, który nada jej zupełnie nowe, właściwe ideologii barokowego twórcy znaczenie. Już pierwsza strofa zapowiada, iż treścią przemyśleń podmiotu lirycznego nie będzie miłość prozaiczna, opisywana z bezkrytycyzmem osoby zakochanej:

Nędzna pociecha, gdy żądzą zwiedzione
Myśli cukrują nazbyt rzeczy one,
Które i mienić, i muszą się psować.

Przywołane w pierwszym wersie sformułowanie nabiera tym samym cech pustego frazesu, odwołując się do miłości cielesnej, która tutaj opisana zostaje jako bezwartościowa z powodu swojej nietrwałości i niestałości. Jej negatywne cechy tuszują niekiedy „żądzą zwiedzione” wyobrażenia kochanka, który chciałby wierzyć w nieskończoność i niezmienność uczucia (zarówno własnego, jak i tego, którym jest obdarzany), czas weryfikuje je jednak zawsze w sposób brutalny i nie pozostawiający złudzeń. Podmiot liryczny odwołuje się tutaj do zmysłu smaku, uznając owe złudne myśli za słodkie, i ową synestezję przeniesie również na sferę pozostałych wątpliwych wartości świata doczesnego:

Komu tak będzie dostatkiem smakować
Złoto, sceptr, sława, rozkosz i stworzone
Piękne oblicze, by tym nasycone
I mógł mieć serce, i trwóg się warować?

Bohater tekstu w formie pytania retorycznego wykłada swoje przekonanie o marności wyliczonych dalej zjawisk, jak bogactwo, władza, publiczne uznanie, rozkosze cielesne i zmysłowe, uznając, iż nie są one wystarczające dla nasycenia ludzkiej duszy i zbudowania poczucia prawdziwego bezpieczeństwa, rozumianego tutaj jako wolność od lęku przed samotnością, czy przed karą za popełnione grzechy. Jedynym prawdziwie wartościowym zjawiskiem jest miłość rozumiana jako właściwość ludzkiej natury i odpowiedni wyznacznik jej dążeń:

Miłość jest własny bieg bycia naszego

Jednocześnie podmiot liryczny wspomina o czynniku, który ów miłość ogranicza i czyni ją ułomną:

Ale z żywiołów utworzone ciało
To chwaląc, co zna początku równego,
Zawodzi duszę […]

Powraca tym samym do początkowej dla całego wiersza wizji miłości cielesnej, opartej na zawodnych i ciążących ku grzechom zmysłach, które stają się nieustannie przyczyną kolejnych rozczarowań i w swej ułomności nie mogą prowadzić do niczego innego. Konkluzją dla tych rozważań staje się nieoczekiwane wyjaśnienie miłości prawdziwej, potrafiącej sprostać potrzebom duszy

[…] której wszystko mało,
Gdy Ciebie, wiecznej i prawej piękności,
Samej nie widzi, celu swej miłości.

Wyjaśnia się tym samym koncept utworu oparty na zaskakującym zestawieniu miłości cielesnej z tą, której źródłem i celem jest Bóg; wbrew przesłankom płynącym z początkowych wersów sonet nie ma więc charakteru wyznania mężczyzny nieszczęśliwie zakochanego w kobiecie, lecz jest swego rodzaju wyznaniem miłości wobec Stwórcy, tym bardziej kunsztownym, iż poprzedzonym dewaluacją wszelkich innych wartości, których pragnąć może człowiek.

Polecamy również:

Komentarze (0)
Wynik działania 3 + 3 =
Ostatnio komentowane
Śkad wziął się taki wynik?
• 2022-12-05 21:24:47
Ok
• 2022-12-05 13:53:43
ok
• 2022-12-02 16:29:38
dzięki
• 2022-11-28 16:21:19
ok
• 2022-11-25 15:27:39