Na stronie używamy cookies. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na ich wykorzystywanie. Szczegóły znajdziesz w Regulaminie.
ZAMKNIJ X

Bolesław Leśmian, Ballada bezludna – analiza i interpretacja

Ostatnio komentowane
pozdrawiam ciepło z wigilii
kluska a • 2019-12-06 14:12:20
kjj
n • 2019-12-06 12:44:28
Dzk
Serek • 2019-12-05 21:29:59
jd
jd • 2019-12-05 16:50:39
Komentarz nie został zapisany. Nie podano treści komentarza lub nazwy komentującego.Kom...
Komentarz nie został zapisany. Nie podano treści komentarza lub nazwy komentującego.Komentarz nie został zapisany. Nie podano tr • 2019-12-04 17:25:17
Autor:
Drukuj
Drukuj
Rozmiar
AAA

Utwór pochodzi z tomu Leśmiana Łąka wydanego w1920 roku. Wiersz składa się z trzech strof, które przeplatane są refrenem. Poeta wykorzystał rymy parzyste np.

Niedostępna ludzkim oczom, że nikt po niej się nie błąka,
W swym bezpieczu szmaragdowym rozkwitała w bezmiar łąka […]

Wśród środków stylistycznych Bolesław Leśmian upodobał sobie najbardziej epitety i tych znajdziemy w wierszu najwięcej. Ciekawe są również porównania opisujące próbę przemiany „dziewczęcej mgły”. Pojawiają się także metafory.

Przedmiotem opisu w Balladzie bezludnej jest piękna łąka, która wydaje się być niedostępna ludzkiemu oku. Jest zupełnie dziewicza, nigdy nikt nie chodził po niej ani nie oglądał.  W wyniku tego przyroda łąki może się swobodnie bujnie rozrastać. Tętni życiem i rozwija swoje barwy i zapachy. To właśnie w tych okolicznościach wspomniana mgła usiłuje się zmaterializować w bólach, jednak jej wysiłki są bezskuteczne:

I czuć było, jak się zmaga zdyszanego meką łona,
Aż na wieki sił jej zbrakło - i spoczęła niezjawiona!

Sytuacja mgły oddaje myśl o tym, że niemożliwa jest obecność człowieka na łące – pośród tak cudownej i magicznej natury jest ona niepożądana. Poprzez ludzką obecność mogłaby zostać

Polecamy również:

  • Ballada bezludna - treść wiersza

    Niedostępna ludzkim oczom, że nikt po niej się nie błąka,W swem bezpieczu szmaragdowem rozkwitała w bezmiar łąka,Strumień skrzył się na zieleni nieustannie zmienną łatą,A gwoździki z poza trawy wykrapiały się wiśniato.Świerszcz, od rosy napęczniały, ciemnił pysk nadmiarem śliny,I dmuchawiec kroplą mlecza błyskał w... Więcej »

Komentarze (0)
4 + 5 =