Stepy akermańskie - interpretacja i analiza wiersza

Forma

„Stepy akermańskie” to utwór napisany w formie sonetu. Składa się on zatem z dwóch wyraźnych części, z których pierwsza ma charakter opisowy i konkretny, natomiast druga refleksyjny. Taka forma poetycka ma określone konsekwencje dla wymowy tekstu. Mianowicie opis ukraińskiego stepu otwierający wiersz stanowi pretekst do refleksji egzystencjalnej. Sonet posiada wyrazisty podmiot, który wypowiada się w pierwszej osobie liczby pojedynczej, co odzwierciedla subiektywną naturę tekstu.

Rola wzroku

Metaforyka „Stepów akermańskich” została całkowicie podporządkowana wrażeniom zmysłowym, jakich doznaje osoba mówiąca w wierszu. W początkowej partii tekstu na pierwszy plan wysuwa się wzrok. Najistotniejsze znaczenie ma tu więc to, w jaki sposób podmiot postrzega otaczający go krajobraz. Otóż, naczelną metaforą sonetu staje się obraz stepu jako ogromnego oceanu, po którym płynie bohater liryczny. W ten sposób wóz, na którym jedzie, zostaje porównany do łódki, a łąki do szumiących, morskich fal:

Wpłynąłem na suchego przestwór oceanu,
Wóz nurza się w zieloność i jak łódka brodzi;
Śród fali łąk szumiących, śród kwiatów powodzi,
Omijam koralowe ostrowy burzanu.

Metafora oceanu niezwykle sugestywnie oddziałuje na wyobrażenia wzrokowe odbiorcy, dzięki niej poeta oddaje wrażenie nieskończoności, jakie wywiera na nim widok ukraińskiej roślinności. Ważną rolę w tym kontekście pełni leksyka wzbudzająca skojarzenia z przekraczaniem granic: „przestwór oceanu”, „powódź”.

Jednocześnie tekst operuje poetyką paradoksu. Mamy tu bowiem do czynienia z „suchym oceanem”, a wóz zamiast w błękit, „nurza się w zieloność”. Mickiewicz przekazuje więc obraz natury, która składa się ze sprzecznych, kontrastujących ze sobą elementów.

Niezwykle istotne w opisie przyrody okazują się epitety, które pełnią funkcję unaoczniającą: „przestwór suchego oceanu”, „koralowe ostrowy burzanu”. Pojawia się tu synestezja, a więc rodzaj metafory łączącej kilka wrażeń zmysłowych naraz: wzrok, słuch i dotyk. Należy zwrócić uwagę, że opis znajdujący się w pierwszej strofie operuje niesłychanie silną instrumentacją zgłoskową, przeważają tu głoski syczące i drżące („r”), co oddaje szum falującego stepu. Jednocześnie poeta nie ułatwia czytelnikowi odbioru tekstu, kilkakrotnie stosuje bowiem inwersję, np. „Wpłynąłem na suchego przestwór oceanu”.

Wygaszenie wrażeń wzrokowych

O ile w pierwszej strofie tekstu naczelnym doznaniem zmysłowym są wyglądy wzrokowe, czego efektem jest uzyskanie niezwykle barwnego obrazu przyrody (zieloność, koralowy burzan, kwiaty), o tyle w drugiej strofie następuje stopniowe wygaszanie wrażeń płynących z patrzenia. Rolę tę spełnia obraz zapadającej ciemności:

Już mrok zapada, nigdzie drogi ni kurhanu,
Patrzę w niebo, gwiazd szukam przewodniczek łodzi;
Tam z dala błyszczy obłok? Tam jutrzenka wschodzi?
To błyszczy Dniestr, to weszła lampa Akermanu.

Podmiot tekstu wyraźnie traci orientację w przestrzeni. Jego zagubienie oddaje metafora gwiazd jako przewodniczek wskazujących drogę. Nie jest pewien, czy widzi przed sobą obłok czy też jutrzenkę. W końcu orientuje się, że patrzy na rzekę Dniestr, którą nazywa „lampą Akermanu”. Zastosowana w tym fragmencie metaforyka opiera się więc przede wszystkim na kontraście pomiędzy światłem i ciemnością.

Warto również zwrócić uwagę, że w całej pierwszej części sonetu mamy do czynienia z obrazem przestrzeni konkretnej. Pojawiają się tu dokładne elementy ukraińskiej topografii: stepy akermańskie, Dniestr czy kurhany (czyli usypane z kamieni mogiły). Pejzaż ten jest oczywiście niesłychanie romantyczny i melancholijny, ale jego istotną funkcją jest również oddanie kolorytu lokalnego zwiedzanego miejsca.

Rola słuchu

Logiczną konsekwencją zapadnięcia ciemności i wygaszenia wrażeń wzrokowych jest wzmocnienie odbioru słuchowego. Tak właśnie dzieje się w sonecie. Podmiot mówi:

Stójmy! – jak cicho! – słyszę ciągnące żurawie,
Których by nie dościgły źrenice sokoła;
Słyszę, kędy się motyl kołysa na trawie.

W stepie zapada całkowita cisza. Sprawia ona, że zdolności słuchowe podmiotu przewyższają możliwości zwykłego człowieka. Słyszy on bowiem lecące bardzo daleko żurawie, a potem odróżnia nawet dźwięk motylich skrzydeł. Warto zwrócić uwagę, że podmiot, który dotąd znajdował się w ruchu („płynął” po stepie), teraz się zatrzymuje i kontempluje chwilę obecną. Jego słuch natęża się do takich granic, że mógłby nawet usłyszeć głos z dalekiej Litwy. Tekst niejako zawiesza w tym momencie swój płynny tok. Odbiorca wraz z podmiotem nasłuchuje. Jednak po pauzie następuje okrutne stwierdzenie: „Jedźmy, nikt nie woła!”.

Samotność w oceanie stepu

Sonet staje się więc wyrazem niewysłowionej samotności podmiotu. Mimo że zyskuje on ponadnaturalne możliwości zmysłowe, nie słyszy głosu nawołujących go najbliższych. Jego sytuację egzystencjalną w pełni oddaje zatem obraz zagubienia na środku ciemnego oceanu, w którym brak jakichkolwiek znaków orientacyjnych.

Znamienne, że mamy tu do czynienia z całkowitym pozbawieniem oparcia, niejako zawieszeniem w pustej przestrzeni nieskończoności. Obraz stopniowo bowiem ewoluuje w kierunku niebytu: najpierw step staje się oceanem, a po zapadnięciu ciemności ocean zlewa się z niebem. Dzięki takiemu zabiegowi Mickiewicz konstruuje obraz samotności skrajnej i nieprzezwyciężonej.

Polecamy również:

Komentarze (1)
Wynik działania 1 + 2 =
dziekk
2021-09-05 18:08:29
dzkiekuje
Ostatnio komentowane
slabe fch0j
• 2022-11-30 16:07:03
dzięki
• 2022-11-28 16:21:19
ok
• 2022-11-25 15:27:39
super
• 2022-11-24 18:51:50