„Modlitwa Pana Cogito podróżnika” ma budowę nieregularną – po wstępnej apostrofie następuje pięć części wyróżnionych myślnikiem, zawierających podziękowania i prośby. Wiersz to refleksja człowieka doświadczonego, znającego świat, wrażliwego i wykształconego, który potrafi dostrzec w nim dobro i piękno.
Słowa: „Panie dziękuję Ci że stworzyłeś świat piękny i bardzo różny” stanowią klamrę kompozycyjną i zawierają najważniejszą myśl wiersza. Są wyrazem wdzięczności i zachwytu nad dziełem stworzenia. Pan Cogito postrzega świat jako piękny i różnorodny, dostrzega w nim przede wszystkim dobro, a także niezmierzone bogactwo, które człowiek potrafi docenić tylko w niewielkim stopniu:
(…) dziękuję Ci że dzieła stworzone ku chwale Twojej udzieliły mi cząstki swojej tajemnicy/ i w wielkiej zarozumiałości pomyślałem/ że Ducio van Eyck Bellini malowali także dla mnie/ a także Akropol którego nigdy nie zrozumiałem do końca/ cierpliwie odrywał przede mną okaleczone ciało (…).
Boskie dzieło jest tak złożone, że człowiek jest w stanie zaledwie uchylić rąbka tajemnicy.
Poszczególne fragmenty wiersza zawierają podziękowanie za piękno świata. We wstępie zostało ono ujęte ogólnie, natomiast w kolejnych wersach poeta przytacza konkretne przykłady. Skupia się na szczegółach, drobnych zdarzeniach mających doniosłe znaczenie. Przypomina sobie ludzi, od których doświadczył dobra, przywołuje w pamięci piękne obrazy natury i dzieła sztuki. Kolejne epizody tworzą barwny obraz jego życia i oddają bogactwo świata stworzonego przez dobrego Boga. Poeta maluje go za pomocą epitetów, porównań i metafor.
Pierwszy i trzeci fragment „Modlitwy” mają charakter dziękczynny – poeta zachwycony pięknem świata czuje podziw i wdzięczność dla Stwórcy. Świat postrzega jako złożony, różnorodny, bogaty. Piękno dostrzega w pozornie zwyczajnych zjawiskach: (…) mały osioł na wyspie Korkyra/ śpiewał mi ze swoich niepojętych miechów płuc melancholię krajobrazu (…).
Podmiot liryczny podkreśla swoją pokorę. Widząc ogrom świata, wstydzi się własnego egoizmu, który skłaniał go do myślenia jedynie o sobie, podczas gdy „życie innych okrutnie nieodwracalne krążyło wokół mnie/ jak wielki astrologiczny zegar u świętego Piotra w Beauvais”. Patrząc wstecz, dostrzega, jak ważną rolę w jego życiu odegrali inni ludzie. Zdaje sobie sprawę, że jest tylko jednym z wielu i żałuje, że zbyt wiele uwagi poświęcał sobie, nie dostrzegając potrzeb innych:
(…) wybacz że nie walczyłem jak lord Byron o szczęście ludów podbitych/ i oglądałem tylko wschody księżyca i muzea (…).
Drugi fragment jest więc w całości błaganiem o wybaczenie przesadnego skupiania na sobie, czwarty zawiera z kolei prośbę o zadośćuczynienie dobra, jakiego podmiot liryczny doświadczył od innych ludzi. Wreszcie ostatnia część to prośba o stanie się lepszym człowiekiem, które Pan Cogito pojmuje jako otwarcie się na świat i bliźniego. Jego osobiste sprawy są mało ważne: „pozwól o Panie abym nie myślał o moich wodnistookich szarych niemądrych/ prześladowcach”. O wiele istotniejsze jest rozumienie innych ludzi, ich języków i cierpienia.
Wiersz spośród innych utworów Herberta wyróżnia wyjątkowa poetyckość języka. Artysta posłużył się tu wieloma metaforami, podkreślającymi niezwykłość pozornie zwyczajnych zjawisk („melancholia krajobrazu”). Szczególnym rodzajem metafory są peryfrazy, np.: określenie dzwonów jako „rozkołysanego spiżu” albo Itaki jako „wyspy syna Laertesa”. Podobną rolę pełnią porównania, które służą nie tyle zobrazowaniu, czy przybliżeniu jakiegoś zjawiska, co właśnie ukazaniu jego niezwykłości, przedstawieniu go w nowym świetle (Wielki Kanion „który jest jak sto tysięcy katedr zwróconych głową w dół”).
Wiersz inkrustowany jest odniesieniami do kultury (malarstwo Duccia, van Eycka i Belliniego, poezja Byrona, mitologia, architektura starożytnej Grecji), pełne zrozumienie tekstu wymaga od odbiorcy szerokiej wiedzy. Jednocześnie nawiązania te służą oddaniu bogactwa świata będącego dziełem Boga, ale również człowieka.