Ten obcy – dalsze losy bohaterów

Po pamiętnych wakacjach spędzonych w Olszynach Ula powróciła do Warszawy i czekających ją tam obowiązków – beztroskie lata spędzone w szkole podstawowej upłynęły niepostrzeżenie i oto, nie wiedzieć kiedy, stała się dumną uczennicą liceum ogólnokształcącego. Obawy ciotek o to, jak ich spokojna i małomówna siostrzenica odnajdzie się w nowym środowisku, okazały się płonne, progi nowej szkoły przekroczyła bowiem osoba pewna swojego intelektu, zadowolona z życia i chętnie rozlewająca owo zadowolenie na wszystkich wokół. Nadal nie lubiła zwracać na siebie uwagi, ale przychodziło jej to z coraz większym trudem: delikatna uroda Uli rozkwitła ostatnio jak oszalały od wiosennego ciepła ogród, oszałamiając szkolnych kolegów i stając się powodem do zazdrości koleżanek.

Powodów do zazdrości było więcej – niemal co dzień pod bramą szkoły na Ulę oczekiwał wysoki, przystojny chłopak, który najwidoczniej przybiegał tutaj z pobliskiego technikum. Ciemnowłosy atleta przypominał nieco Zenka Wójcika, choć tak wiele różniło go od uciekiniera z Olszyn – w jego twarzy próżno było szukać strachu i napięcia, choć radość rysująca się w rozbieganych oczach przyprawiona była tajemniczą powagą. Kimże mógł być ów wesoły osobnik otoczony zawsze rojem kolegów, którzy ochoczo odprowadzali go pod szkołę Uli, by później dyskretnie się ulotnić? Ależ to Zenek – ten sam, co pewnego dnia postanowił wziąć swoje życie we własne ręce i na przekór wszystkiemu szukać szczęścia. Odnalazł je w Warszawie, gdzie wujek otrzymał pracę przy budowie obwodnicy. „Musisz się pilnie uczyć synu – powiedział kiedyś do Zenka – żeby było ci w życiu lepiej niż rodzicom”. Mądremu chłopakowi takich rzeczy powtarzać nie trzeba – wiedział już, że w niedalekiej przyszłości zostanie inżynierem, z niesamowitą energią nadrabiał więc czasy szkolnej zapaści i z łatwością otrzymał miejsce w renomowanej warszawskiej szkole.

Od rana dzień zapowiadał się bardzo słonecznie, Ula i Zenek nie zmarnują go więc na wkuwanie w czterech ścianach. Umówili się z Pestką i Marianem na wspólną wyprawę nad Wisłę, toteż trochę spieszą się na tramwaj. Przyjaciele czekają już ze skromnym obozowiskiem wokół niewielkiego koca, na które Pestka przyniosła spory kawałek upieczonej wczoraj z mamą szarlotki, pogrążeni jak zwykle w przekomarzaniach. Pestka nie zmieniła się ani o jotę od wakacji w Olszynach, nadal broniąc swoich racji z zaciętością godną lepszej sprawy. Opowiadała właśnie Marianowi o swoim ostatnim wyczynie w czasie klasowej wycieczki w Tatry, widocznie irytując się z powodu lekko ironicznego uśmieszku, jaki zarysował się na twarzy kolegi. Na widok Uli i Zenka Marian lekko odetchnął i z uśmiechem od ucha do ucha zauważył, że gdyby redaktor naczelny czasopisma, w którym pracuje, zlecił mu serię artykułów o bohaterach Warszawy, wyczyny Pestki stałyby się treścią pierwszego z nich.

„A gdzie Julek?” – zagadnęła Ula Mariana. „Cóż – westchnął chłopiec. – Chyba nie ma już czasu na spotkania ze starymi przyjaciółmi…” Wskazał wtedy kiwnięciem głowy oddalone o kilkanaście metrów miejsce bliżej rzeki, gdzie Julek opowiadał jakąś fascynującą historię zapatrzonej w niego jak w obrazek dziewczynce. Wszyscy uśmiechnęli się z przekąsem, po czym zabrali ochoczo do pałaszowania szarlotki. Zachodzące słońce zastało ich jeszcze na  plaży zagłębionych w dyskusji na poważne najwyraźniej tematy, wszyscy gestykulowali bowiem żywo i nie zauważyli, że wokół nich nie ma już ani Julka, ani pana z budki z lemoniadą, ani nawet uzbrojonych w piwa studentów, którzy dawno już schronili się przed chłodem wczesnowiosennego wieczoru do pobliskich akademików.

Polecamy również:

Komentarze (0)
Wynik działania 4 + 4 =
  • Najnowsze
  • Losowe
Ostatnio komentowane
fajne :> ciekawe
• 2023-01-28 13:30:03
Rola Francji: Francja była jednym z głównych sprzymierzeńców ruchu zjednoczeniowego i...
• 2023-01-26 11:32:53
dzieki
• 2023-01-26 06:23:39