Na stronie używamy cookies. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na ich wykorzystywanie. Szczegóły znajdziesz w Regulaminie.
ZAMKNIJ X

Mikołaj Sęp Szarzyński Sonet I - interpretacja i analiza - strona 3

Ostatnio komentowane
ok
julian • 2020-01-29 19:08:19
ciul
ciul • 2020-01-29 12:16:47
Całkiem przydatne! ...
Anna Maria-Wesołowska • 2020-01-25 16:25:01
Rodzina (na szczęście) nie jest przystankiem lecz pierwszą naturalną grupą społeczn...
Władysław • 2020-01-25 07:50:20
W ostatnich latach na naszym rynku prasowym pojawiło się wiele kolorowych, pięknie wyda...
Władysław • 2020-01-25 07:46:55
Autor:
Drukuj
Drukuj
Rozmiar
AAA

wypowiedzi, zdał sobie sprawę z tego, jak bardzo dał się zmylić grzechom w oślepieniu pierwotnej niewiedzy, obawiając się jednocześnie, że jego konstatacja przyszła za późno, że nie zdąży już swych błędów naprawić. Konkretyzuje je z resztą w strofie następnej:

O moc, o rozkosz, o skarby pilności,
Choćby nie darmo były, przedsie szkodzą,
Bo nasze chciwość od swej szczęśliwości
Własnej (co Bogiem zowiemy) odwodzą.

Wśród grzechów głównych (nie tylko własnych, ale i całej ludzkości) wymienia przesadne zabiegi o potęgę (rozumianą zapewne jako państwowe godności), cielesną rozkosz i bogactwo, które posiadają co prawda pewną wartość jeśli ograniczyć byt człowieka jedynie do życia doczesnego, ale tracą je w obliczu wiary w Boga, który jest tu przedstawiany jako źródło największego dostępnego dla człowieka szczęścia, jest ono bowiem wolne od zniszczalności i niestałości świata ziemskiego, odnosząc się do nieskończoności i braku jakichkolwiek ograniczeń w świecie niebiańskim. Wizję tę podmiot liryczny konkluduje w ostatnim, stanowiącym acutum wiersza dystychu:

Niestałe dobra! O, stokroć szczęśliwy,
Który tych cieniów wczas zna kształt prawdziwy!

Wykrzyknieniem podkreśla tu nadmienioną już wcześniej złudność i zniszczalność dóbr doczesnych, określanych dodatkowo mianem „cieniów” – dochodzimy w ten sposób do Platońskiej metafory jaskini bytów, w której to, co dostępne ludzkiej percepcji, okazuje się jedynie mylącym odbiciem prawdziwych wartości. Rzeczywiście szczęśliwym okazuje się więc ten, kto w porę zrozumie ograniczenia własnych zmysłów i zdobędzie się na wykroczenie poza ich władzę – własnym przykładem podmiot liryczny nawołuje do podobnej refleksji jak najszybciej, zanim serce czytelnika ogarnąć będzie musiała podobna jego obecnemu stanowi, bezradna trwoga.

Polecamy również:

Komentarze (0)
1 + 2 =