Na stronie używamy cookies. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na ich wykorzystywanie. Szczegóły znajdziesz w Regulaminie.
ZAMKNIJ X

Andrzej Łapicki, Śluby panieńskie (spektakl Teatru Telewizji) – streszczenie, porównanie z książką

Ostatnio komentowane
rww
rr • 2019-12-14 11:15:29
lubie kupcie
kupcia • 2019-12-13 10:31:41
3
21 • 2019-12-12 19:49:22
Jest błąd w treści na samym początku drugiej informacji na temat planet wewnętrznych,...
Xxd • 2019-12-12 18:54:28
Skomentuj tekst
Adam • 2019-12-12 15:03:55
Autor:
Drukuj
Drukuj
Rozmiar
AAA

Streszczenie

Głównym wątkiem komedii autorstwa Aleksandra Fredry są miłosne (czy raczej nie-miłosne) historie dwóch kobiet – Anieli i Klary, które poprzysięgają sobie, że nigdy nie wyjdą za mąż, a do mężczyzn będą podchodzić z przerysowaną obojętnością. Klara odrzuca więc zadurzonego w niej Albina, a Aniela pozostaje obojętna na Gustawa. Mężczyźni niedowierzają nietypowemu postanowieniu dziewcząt. Gustaw wymyśla zatem spisek w wyniku którego jego wybranka ma ulec zalotom. Tym sposobem planuje również pomóc Albinowi w zdobyciu serca Klary.

Fredro przedstawia miłość jako ogromną siłę, która potrafi pobudzić do działania najbardziej ospałych. Pisarz był przekonany, że to właśnie to uczucie jest źródłem szczęścia człowieka i swojej komedii usiłuje to przekonanie przekazać.

Geneza

Komedia Fredry została wystawiona przez Andrzeja Łapickiego w 1995 roku. Była to sztuka przygotowana specjalnie na 50-lecie działalności artystycznej reżysera. Premiera miała miejsce na scenie Teatru Powszechnego w Warszawie, tam również została zrealizowana wersja telewizyjna.

Porównanie  z książką

Śluby panieńskie Łapickiego w całości oddają stylistykę epoki oryginalnego tekstu. Dotyczy to zarówno scenografii przedstawienia, jak i kostiumów i dialogów. Aktorzy rzeczywiście posługują się oryginalnym, fredrowskim jedenastozgłoskowcem, pełnym barwnych rymów i melodyczności. Udało się również reżyserowi oddać komizm wypowiedzi charakterów postaci. Sam twórca wcielił się rolę Radosta, która traktował jako swoje pożegnanie ze sceną. Interpretację Andrzeja Łapickiego można zatem uznać za klasyczną.

Polecamy również:

Komentarze (0)
5 + 5 =