Przestałem się wadzić z Bogiem - interpretacja i analiza

„Przestałem się wadzić z Bogiem...” to jedenasty z kolei liryk zawarty w „Księdze ubogich” Jana Kasprowicza. Wydaje się, że uprawnione jest utożsamianie podmiotu mówiącego w wierszu z samym autorem. Utwór ten to swoista spowiedź i rozliczenie się z przeszłością.

Wiersz wyjaśnia powody zmiany stosunku poety do Boga. W swoich hymnach Kasprowicz obwiniał Boga o ludzkie cierpienie. Oskarżał Go, że stworzył człowieka niedoskonałego, słabego, grzesznego. Bluźnił przeciwko Boskiej sprawiedliwości i miłosierdziu. To o tym okresie pisze teraz: „Serdeczne to były zwady”, choć dalej przyznaje, że pojawiały się i bluźnierstwa, i klątwy. Brak jednak w słowach podmiotu lirycznego skruchy, przeciwnie – stwierdza wprost :

(…) I dzisiaj nie żal mi tego./ Najmniejszej nie czuję skruchy,/ Bom ci nie żaden służalec/ Na własne serce głuchy (…).

Postawa poety jest pełna dumy, poczucia własnej godności. Uważa on, że jego bunt, choć niesłuszny, wynikał ze szlachetnych pobudek. To krzywda ludzka popchnęła „ja” liryczne do tak gwałtownych słów. Jego gorące serce łatwo się zapala:

(…) Tliło w mej piersi zarzewie,/ Materiał skier tak bogaty,/ Że jeno dąć w palenisko,/ A płomień ogarnie światy (…).

Ludzkie cierpienie nie pozwala poecie pozostać obojętnym – nie zgadza się na niesprawiedliwość, zło. Dlatego jest pewien, że Bóg mu wybaczył, od początku patrzył pobłażliwie na jego bluźniercze słowa wiedząc, że dyktuje je tylko współczucie:

(…) Bo w sporze o szczęście świata/ Swawolność mi była daleka,/ A tylkom korzystał z prawa/ Wojującego człowieka (…).

Wcześniejszy bunt nie wynikał z egoistycznych pobudek – poeta nie błagał i nie żądał w swoim imieniu. Wojujący człowiek to człowiek dumny i odważny, człowiek, który w obronie pokrzywdzonych nie boi się stanąć do walki z najpotężniejszym nawet przeciwnikiem. Ten czas należy już jednak do przeszłości. Poeta, choć nie żałuje swojego zachowania, rozumie, że nie było ono właściwe. Z czasem przyszła refleksja: „Jak ongi miecz niosłem walczącym,/ Tak dzisiaj niosę im spokój”. Podmiot liryczny zrozumiał, że walcząc, tylko pomnażał zło świata. Potrzeba pokoju, który jest prawdziwą wartością.

Ostatnia strofa zawiera najważniejszą myśl wiersza:

(…) Lecz już nie wadząc się z Bogiem/ Mam jeszcze cichą nadzieję,/ Że na dnie mojego spokoju/ Żar świętej wojny tleje (…).

Choć okres otwartego buntu minął, nie oznacza to, że poeta godzi się na ludzką krzywdę. Zmieniły się tylko środki wyrazu, sposób postrzegania przez niego rzeczywistości. Autor nie obwinia już Boga o istnienie zła, jednak wciąż go nie akceptuje. Jego serce nadal pozostało wrażliwe.

Zwraca uwagę obraz Boga kreowany przez Kasprowicza. Stwórca jest tu miłosierny i wyrozumiały. To, co w „Hymnach” określone zostało jako okrutna obojętność, tu postrzegane jest jako życzliwa pobłażliwość. Bóg w swojej mądrości nie gniewa się na bluźnierców, jeśli nie mają złej woli.

Utwór cechuje się prostą budową, napisany jest wierszem stroficznym, sylabicznym o rymach żeńskich, dokładnych – w układzie abcb. Język wiersza pozbawiony jest wyrazistych środków artystycznych, pojawiają się powtórzenia na początku zwrotek („Wiedziały o tym...”) czy też proste epitety: serdeczne zwady, rynsztunek wspaniały, ja uśmiechnięty.

Polecamy również:

Komentarze (0)
Wynik działania 2 + 2 =
Ostatnio komentowane
Przydały mi się te choroby
• 2022-10-02 10:10:41
Yyy
• 2022-10-01 13:23:41
Super przydało mi się to do zadania z Religii
• 2022-09-29 12:48:27
Dziękuję, pomogło mi w nauce :)
• 2022-09-29 12:05:27
Bardzo pomocny
• 2022-09-29 09:23:04