Na stronie używamy cookies. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na ich wykorzystywanie. Szczegóły znajdziesz w Regulaminie.
ZAMKNIJ X

Kartka z pamiętnika Robinsona Cruzoe

Ostatnio komentowane
nie.
lubie duże kuasy • 2018-12-12 21:48:51
bok@poltel.tm.pl
goovnoh • 2018-12-12 18:30:30
Prus to jednak straszny grafoman był.
klm • 2018-12-12 17:49:03
hmf
hmv • 2018-12-11 17:56:47
XD
Anonim • 2018-12-11 09:18:57
Autor:
Drukuj
Drukuj
Rozmiar
AAA

Ten dzień zapowiadał się tak, jak wiele poprzednich i być może jeszcze wiele następnych, zwyczajnie, pracowicie i samotnie. Od rana przystąpiłem do swoich zwyczajnych zadań, przygotowałem prosty posiłek, nakarmiłem papugę i kozy, a potem poszedłem zrobić zapas winogron i cytryn. Większość mojego czasu zajmuje zdobywanie pożywienia. W moim dawnym życiu (czy ono istniało naprawdę?) nigdy nie zastanawiałem się na tym, ile wysiłku trzeba włożyć w przygotowanie nawet prostego posiłku, ile ludzi musi pracować, by na moim stole pojawił się chleb, mięso, owoce. Teraz, kiedy o wszystko muszę zadbać sam, cieszę się każdą odmianą. I właśnie taką niespodziankę przyniósł mi dzisiejszy dzień.
    
W pierwszej chwili pomyślałem, że jestem świadkiem cudu. Że oto na mojej małej wyspie w tym zapomnianym przez Boga miejscu zdarzył się prawdziwy cud. Za wałem chroniącym moją sadybę wyrósł jęczmień. Prawdziwy jęczmień, taki jaki pamiętam z ojczyzny, a którego nie widziałem, ile to już lat? A między nim pojedyncze łodyżki ryżu. Kiedy zaglądałem tam jakiś czas temu widziałem wschodzące zielone źdźbła, ale do głowy mi nie przyszło, że to zboże. W pierwszej chwili z zapałem ruszyłem w głąb wyspy szukać innych

Polecamy również:

Komentarze (3)
1 + 1 =
Komentarze
lolik • 2017-02-01 15:12:22
troche za długie
andzia • 2017-02-01 14:58:57
dobrze
to ja • 2015-03-04 17:18:24
fajne