O czym opowiada książka Mikołajek?
René Goscinny stworzył postać Mikołajka – małego chłopca mieszkającego we francuskiej wiosce – na potrzeby niedługiego opowiadania opublikowanego w 1959 roku w magazynie „Sud-Ouest Dimanche”.
Nieoczekiwanie historyjka wywołała gigantyczne zainteresowanie czytelników, co wpłynęło na kontynuację serii przez kolejne pięć lat zarówno na łamach wspomnianego dziennika, jak i czasopisma „Pilote”, z którym Goscinny współpracował niemal na stałe. W 1960 roku opowiadania z pierwszych kilku miesięcy „życia” chłopca zostały zebrane w książce zatytułowanej „Mikołajek”, na którą złożyło się dziewiętnaście rozdziałów.
W pierwszym z nich, zatytułowanym „Najmilsza pamiątka”, Mikołajek opowiada o zabawnych przygodach związanych z wykonywaniem klasowego zdjęcia. W toku relacji wprowadzone zostają postaci kolegów z klasy – pochodzącego z bogatego domu Gotfryda, nieco narwanego Euzebiusza, lizusa Ananiasza, syna policjanta Rufusa, najgorszego w klasie Kleofasa oraz otyłego Alcesta, który jest najlepszym kolegą Mikołajka. Chłopcy tak długo przepychają się między sobą i psocą, że fotograf, który miał wykonać tytułową „najmilszą pamiątkę” znika zza aparatu nim grupa ustawia się do zdjęcia.
Rozdział „Zabawa w kowbojów” opowiada o popołudniu spędzonym przez chłopców w ogrodzie Mikołajka i zabawie, która nie mogła dojść do skutku wobec ciągłych kłótni o wyznaczone role. Ostatecznie partię jeńca zagrał tato Mikołajka, którego chłopcy przywiązali sznurem do drzewa; nieszczęśnik pozostał tam do wieczora, krzycząc i robiąc dziwne miny. Z kolei w opowiadaniu „Rosół” „niszczycielska siła” chłopców skupia się na nauczycielu, którego cała szkoła (łącznie z jej dyrektorem) tak właśnie nazywa za plecami; po jednym dniu zastępstwa w niesfornej klasie pan Dubon nie wraca już do szkoły.
Dalsze rozdziały relacjonują wspólną grę w piłkę (w finale okazuje się, że chłopcy zapomnieli piłki), wizytację inspektora (który winszuje pani nauczycielce cierpliwości), zaś w opowiadaniu „Reks” Mikołajek opowiada o próbie przekonania rodziców do przyjęcia „bezdomnego” psa, który okazał się pupilem sąsiada. Chłopiec relacjonuje również utratę urodzinowego bukietu dla mamy w wyniku kilku bójek ze spotkanymi w drodze do domu kolegami oraz trudny powrót ze szkoły w dniu rozdania dzienniczków, który ostatecznie zakończył się brakiem szerszego zainteresowania rodziców dla uwag nauczycielki. W opowiadaniu „Ludeczka” pojawia się z kolei jedyna w całym cyklu postać dziewczęca, która pierwotnie budzi w Mikołajku sceptyczne reakcje, ale mocnym strzałem w piłkę przekonuje go do siebie.
W opowiadaniu „Witamy pana ministra” po nieudanej próbie akademii na cześć notabla dyrektor szkoły postanawia zamknąć klasę Mikołajka w pralni na cały okres jego wizyty, zaś w następnym rozdziale – „Palę cygaro” – chłopiec zrelacjonował nie bardzo miłą przygodę z pierwszym cygarem wykradzionym z domu przez Alcesta. Mikołajek opowiada dalej o dniu, w którym tato kupił mu upragniony rower i niedługo potem sam go zniszczył, ścigając się dookoła domu z nielubianym sąsiadem, panem Bledurt. „Świetnieśmy się bawili” jest zaś relacją z dnia spędzonego na wagarach z Alcestem, który okazał się na tyle dużą klapą, iż Mikołajek doszedł do wniosku, że nawet lekcja arytmetyki mogłaby okazać się zabawniejsza.
Pyszną zabawą okazała się natomiast wizyta u Ananiasza – „pierwszego ucznia i pieszczoszka pani nauczycielki” – do której zmusiła Mikołajka mama, pragnąc odciągnąć go od stale psocących kolegów; nasz bohater namówił prymusa do kilku zabaw, po których mama Ananiasza nie chciała widzieć go w swoim domu nigdy więcej. Z podobnych względów okazuje się również, iż pan Bordenave, odpowiedzialny za uczniów w czasie przerw, nie lubi dni słonecznych – uzasadnieniem tak dziwnego gustu okazuje się opis typowej pauzy na boisku.
W ostatnim opowiadaniu zawartym w tomie Mikołajek postanawia uciec z domu i wrócić za wiele lat jako bardzo bogaty człowiek. Kiedy zapada zmrok i robi się zimno, chłopiec dochodzi jednak do wniosku, iż tego typu ucieczkę należy przygotować gruntowniej, wraca więc do domu i przekłada swoje plany na następny dzień.