Ferdynand Antoni Ossendowski, Polesie – streszczenie

Nieznany kraj

Od początku rozdziału narrator podkreśla egzotyczny, magiczny charakter Polesia. Zaznacza, że człowiek zawędrował w dalekie ostępy świata, w Himalaje, na odległe wyspy Pacyfiku, ale kraina w Rzeczpospolitej, choć równie intrygująca, nigdy nie zwróciła uwagi podróżników. Jedynym poetą, który pokusił się o uchylenie piękna niemal niezaludnionego Polesia był Władysław Syrokomla, którego słowa narrator przytacza. Wspomina, że badacze spierają się co do dokładnej nazwy krainy oraz jej granic geograficznych. Na podstawie swoich obserwacji snuje fantazję na temat tego, jak w czasach historycznych wyłoniły, wykształciły się te tereny. Poszukuje także pierwotnych ludów, które mogłyby być przodkami współczesnych mu mieszkańców Polesia. Ossendowski poświęca również wiele miejsca na analizę typu Poleszuka, zamieszkującego te tereny, na cechy jego charakteru, szuka przyczyn jego surowości i nieufności wobec świata.

Dawne echa

W rozdziale tym narrator szeroko opisuje historię powstania Polesia i wykształcenia się nacji zwanej Poleszukami. Wspomina legendy, które ugruntowały postrzeganie tej krainy oraz postacie historyczne (księciów, rycerzy i kniazi), przewijające się w jej dziejach.

W zimowej szacie

Narrator wspomina, że w miejscu Polesia znajdował się niegdyś lodowiec, więc nawet po jego roztopieniu, kraina pozostała zimna i surowa, jakby naznaczona w ten sposób dziejowo. Część rozdziału poświęca autor na opis procesów geologicznych, zachodzących na tych kresowych terenach. Te wszystkie elementy miały przyczynić się do swoistej dzikości Polesia i jego natury. Wspomina o współżyciu, a właściwie ciągłej walce Poleszuków z wilkami, które ochoczo zajmowały poleskie lasy i bagna. Zima na Polesiu bywała bardzo sroga i doskwierająca, zarówno ludziom, jak i zwierzętom. Czyniło to warunki do życia niezwykle trudnymi.

W rozlewie wód

Narrator opisuje rytuały, które według przesądów miały sprowadzać na Polesie wiosnę po srogiej zimie – zaklinaczkami wiosennej pory miały być poleskie panny, spotykające się nad rzeką. W tym miejscu podróżnik przedstawia wodny krajobraz Polesia w ogóle – zachowanie rzek, ich otoczenie i zachowanie. Plastycznie obrazuje procesy zachodzące w przyrodzie, zwiastujące odchodzenie zimy – coraz cieplejsze temperatury, słońce, znikanie lodu z rzek, podnoszenie się roślin do życia czy powrót ptaków z dalekich krain. Znajdujemy także opis przejścia między wiosną a latem, porą kiedy mieszkańcy Polesia zabierają się do ciężkiej i żmudnej pracy na roli.

Lato poleskie

Narrator opisuje jak wygląda letnia pora na terenach Polesia. Aura jest urocza dzięki mglistym i wilgotnym porankom. Lato jest tu dżdżyste, szczególnie w lipcu. Dawniej Polesie nazywane było krainą jezior, ze względu na ich ogromną ilość w tamtym rejonie. To właśnie parująca woda powoduje wysoką wilgotność poleskiego powietrza. Ludzie żyjący na Polesiu nigdzie się nie spieszą, żyją w zupełnej zgodzie z naturą, kontemplują ją. Człowiek potrafi znakomicie wykorzystywać dary przyrody i korzystać z nich do przeżycia. Opowiadający wspomina, że swego czasu pojawił się plan osuszenia krainy, który miał zarówno swoich zwolenników, jak i przeciwników. Osuszenie przyczyniłoby się do licznych korzyści handlowych, a więc rozwojowych pod względem cywilizacyjnym. Przeciwnicy tego rozwiązania liczyli, że uda się zachować dzikość i pustość przestrzeni, która mogłaby służyć jako teren obronny państwa.

Poleszuk w swoim żywiole

Ossendowski wyjaśnia czytelnikowi okoliczności, z których wynika obecna natura Poleszuka i jego nieufność wobec świata. Bezpośrednią przyczyną tego stanu rzeczy była presja społeczna innych ludów, wiele wymagających od mieszkańców Polesia. Tubylec przyzwyczajony był do ukształtowania terenu Polesia jego przyrody (bagien, wód i lasów – żył z nimi w pełnej harmonii). Autor przedstawia zwyczaje łowieckie Poleszuków (głównie dotyczące rybołówstwa). Choć mieszkańcy mieli intensywnie rozwinięty zmysł myśliwych, współżyli ze zwierzętami na zasadzie partnerskiej, a w poleskich lasach nietrudno o dziką zwierzynę.

Kacze państwo

W rozdziale tym autor opisuje poleskie rzeki jako ostoję dzikiego ptactwa, zwłaszcza kaczek. Na Prypeci roi się tych zwierząt bardzo dużo. Dlatego mówiący określa Polesie jako „kacze państwo”. Jest to również okazja do ponownego podkreślenia myśliwskiego zamiłowania Poleszuka.

Chutor, rola, pastwisko i rzemiosło

Narrator uważa, że na Polesiu wszystko pachnie tradycją i przeszłością. Wiele z tych tradycji dotyczy słowiańskich obrzędów, wchodzących w skład kultu bożka Sważoryca. Kolejną refleksją tego rozdziału jest myśl o sposobach budownictwa Poleszuków czy ich zwyczajach gospodarczych. Na Polesiu dużą wagę przywiązywano do domu, chaty, posiadającej często ten sam układ i wielkość, rozkład izb i wyposażenie (centralną rolę w takiej chacie zawsze pełnił piec). Niestety autor wskazuje również na chaos urbanistyczny i planistyczny, działający na niekorzyść usprawnienia życia miejscowej ludności. Ossendowski wyjaśnia te niedogodności okolicznościami historycznymi. Myśl ta jest przyczyną do analizy rzemiosła, jakie w ręku mieli Poleszucy.

Wiara i wierzenia

Ossendowski opisuje moment, w którym na Polesiu zapanowała wiara chrześcijańska – i umocniła się cerkiew wschodnia, choć nastąpiło to po wielu burzliwych przejściach i krwawych wydarzeniach historycznych. Silnie oddziaływała bowiem na Poleszuków wiara katolicka, pozostali oni jednak wierni swoim prastarym wierzeniom w słowiańskich bogów. Na świat duchowy rdzennych mieszkańców ogromny wpływ wywarł rozbiór Polski, ale władze rosyjskie nie działały na niego degradacyjnie. Oczywiście okupant próbował wpłynąć na mentalność Poleszuków i ich system wartości. Rząd Polski natomiast starał się za wszelką cenę rozwijać przywiązanie Polesia do ziem Rzeczpospolitej. Tym sposobem ludność tych terenów przeszła pod prawa i obyczaje obowiązujące w Polsce, Poleszukowie zyskali również przywileje polskich obywateli. Po rozważaniach o wyznaniu religijnym, Ossendowski porusza temat wierzeń, magii, czarów, przesądów na temat śmierci, chorób, ale także obrzędów kościelnym np. chrztu czy ślubu i wesela. W wielu obrzędach dopatrzeć się można przywiązania do rytuałów słowiańskich.

Ruś, pogoń i orzeł biały

Autor ponownie nawiązuje do charakteru Poleszuka i okoliczności historycznych, które go ukształtowały. Jego mrukliwość, ponurość i skrytość wynikały z wielu wrogów, którzy próbowali na Poleszuka zbytnio naciskać. Przykładem jest Ruś Moskiewska, która traktowała Polesie jako kraj obcy sobie. Od zawsze chciała je „rozebrać”, zająć te ziemie. Polesie poczuło się bezpiecznie dopiero gdy na polskim tronie zasiadł Władysław Jagiełło, z niezwykle życzliwym i troskliwym stosunkiem do niego. Król usiłować między innymi wprowadzić na te tereny wiarę rzymsko-katolicką. Jako misjonarze pracowało tam tam wielu przedstawicieli różnych zakonów. Na Polesiu osiadały również liczne znakomite, prastare polskie rody jak np. Radziwiłłowie, Ordowie, Pułoscy, Czartoryscy czy Tyszkiewiczowie. Przez większość rozdziału narrator przedstawia ich działania na Polesiu, służące rozwojowi kultury i obyczajów szlacheckich.

W obszernym fragmencie umieszcza autor wspomnienie o znanej postaci, która pochodziła z Polesia – Romualdzie Traugutcie, dyktatorze powstania styczniowego, straconym w warszawskiej Cytadeli. Równie poruszająca jest historia apostolstwa św. Andrzeja Boboli na Polesiu – Antoni Ossendowski chętnie ją przywołuje.

Żłobienie duszy

Rozdział traktuje o czynnikach, które miały bezpośredni wpływ na kształtowanie się duszy Poleszuków. Jako zasadnicze wymienia Ossendowski dawny urok polskości oraz nowe dowody myśli twórczej i demokratycznej. Podkreśla, że mimo wielu nacisków, ludność Polesia pozostała niczym nieskrępowana w swoich dawnych tradycjach, oddając się swoim ulubionym kultom religijnym oraz rozwijaniu relacji z elementami dzikiej natury. Ważnym aspektem pracy nad poleską duszą było szerzenie w niej oświaty przez rząd odrodzonej Polski. Jego członkowie uważali to zadanie za niezwykle doniosłe, ale jednocześnie trudne do wykonania w kraju, dotkliwie zniszczonym przez wojnę (również mentalnie). Pisarz wspomina także o procesach podniesienia poziomu zamożności na Polesiu jako skutku działań rządowych.

Wielka przemiana

W ostatniej części książki Ossendowski wspomina, że koniec końców Polesie traktowano raczej po macoszemu. Mimo wszystko jako lud zaszyty w lesie, nieucywilizowany. W kolejnych fragmentach uzasadnia tę perspektywę oraz ponownie, rolę odrodzonej Polski w historii rozwoju cywilizacyjnego rejonu Polesia.

Polecamy również:

  • Ferdynand Antoni Ossendowski, Polesie - opracowanie

    Praca Ferdynanda Antoniego Ossendowskiego została wydana po raz pierwszy w 1934 roku, nakładem Wydawnictwa Polskiego R. Wegnera w Poznaniu. Książka stanowi właściwie reportersko- poetycką monografię, stanowiącą efekt jego podroży po tej tytułowej, egzotycznej wówczas dla pisarza krainie. Więcej »

Komentarze (0)
Wynik działania 4 + 4 =
  • Najnowsze
  • Losowe
Ostatnio komentowane
Fajne
• 2024-04-17 15:24:05
xdxd jestem taka sigma ze to szok pyr jala
• 2024-04-17 09:06:00
xd
• 2024-04-16 17:58:56
@Mariola - dziękujemy za zwrócenie uwagi, wpis został poprawiony. Pozdrawiamy :)
• 2024-04-16 07:36:55