Wyścig zbrojeń po II wojnie światowej - na czym polegał?

Tuż po drugiej wojnie światowej świat został w praktyce podzielone na dwa wielkie bloki polityczne, militarne i ideologiczne. Wieloletni konflikt pomiędzy Stanami Zjednoczonymi a ZSRR został nazwany „Zimną Wojną”, ponieważ nigdy nie doszło do oficjalnych starć pomiędzy dwoma supermocarstwami. Nie znaczy to jednak, że przeciwnicy nie rozważali potencjalnie takiego starcia i jego wyniku.

Kluczowym czynnikiem stabilizującym pokój na świecie i uniemożliwiającym wybuch „gorącej wojny” było posiadanie (od lat 50.) przez obie strony broni jądrowej. Wszelki konflikt na prawdziwie totalną skalę mógł zakończyć się użyciem bomb atomowych, które zniszczyłyby oba walczące państwa, przez co konflikt stawał się samobójstwem. Mimo to obie strony inwestowały ogromne sumy w rozwój broni. Liczono bowiem na to, że postęp technologiczny pozwoli na zbudowanie na tyle doskonałej broni atomowej (bądź też ochrony przed nią), że możliwe będzie nawet ryzyko konfliktu nuklearnego. Oczywiście, nie poprzestano także rozwoju konwencjonalnych sił zbrojnych. Liczono się bowiem z ewentualnością wybuchu wojny, w której jednak żadna ze stron nie odważy się użyć atomu i zostanie on rozstrzygnięty starciem zwyczajnych sił.

Poszczególne etapy wyścigu zbrojeń są trudne do opisania, zwłaszcza że do dzisiaj trwają spory historyków o to, które państwo posiadało przewagę militarną w danym okresie. Generalnie przyjmuje się, że w latach 50. i 60. to ZSRR posiadało wystarczające środki, by wygrać wojnę konwencjonalną z USA. Wiązało się to zarówno z gwałtownym rozwojem uzbrojenia, jak i apogeum wpływów ruchów komunistycznych na Zachodzie. Sytuacja zaczęła stabilizować się w drugiej połowie lat 60. i latach 70. Doszło do znacznych zmian w dziedzinie użycia broni nuklearnej – bomby lotnicze przestały w niej odgrywać główną rolę, ustępując na rzecz rakiet wystrzeliwanych z lądu i z okrętów podwodnych. W tej dziedzinie przodowali zdecydowanie Amerykanie. Lata 80. to ogłoszenie projektu „Wojen Gwiezdznych” przez Richarda Reagana – utworzenia sieci obronnych satelitów, które chroniłyby USA i mogły służyć do ataku. Mimo że później okazało się to śmiałym blefem, ZSRR zainwestowały w rozwój technologii kosmicznych gigantyczne środki, nie będąc jednak w stanie dogonić USA. Szala zwycięstwa przechyliła się w stronę USA.

Rozpad ZSRR spowodował zakończenie zimnowojennego wyścigu zbrojeń. Armia rosyjska stanowiła zaledwie cień dawnej potęgi, w porównaniu do dawnych możliwości. Jednakże rozwój technologii wojskowych zaszkodził również USA – pojawiły się bowiem problemy, co zrobić z drogim w utrzymaniu, a nadmiernie rozwiniętym przemysłem zbrojeniowym po rozpadzie ZSRR. Problemy te trapią zresztą USA do dziś i pośrednio zmuszają je do dalszego, kosztownego inwestowania w technologie. Oczywiście, wyścig zbrojeń miał  też ogromne znaczenie dla nas, zwykłych ludzi, bowiem wiele nowoczesnych wynalazków, których używamy na co dzień jest efektem ubocznym prac o pierwotnym zastosowaniu wojskowym.