Wojna pozycyjna w czasie I wojny światowej

Na początku XX wieku w sztabach wszystkich znaczących armii świata przeważał duch prowadzenia wojny szybkiej i ofensywnej. Oznaczało to, że dowódcy liczyli na to, że dzięki rozwojowi techniki wojskowej kolejna wojna będzie toczyła się w niezwykle szybkim tempie. Decyzje powinny być podejmowane błyskawicznie, zaś zwycięstwo odniesie strona, która reaguje prędzej, zdecydowaniej i agresywniej. Duży nacisk kładziono na wykorzystanie sieci kolejowej i nowych rodzajów broni, m.in. ulepszonych dział. Nie uważano jednakże, by wynalazki owe miały wpłynąć na zmiany w sztuce wojennej.

Kiedy jednak w roku 1914 doszło do wybuchu konfliktu na skalę światową, prędko okazało się, że wiele założeń wyższego dowództwa było błędnych i nie uwzględniało prawdziwego znaczenia nowych rodzajów broni. Wprowadzenie na szeroką skalę szybkostrzelnych dział, karabinów maszynowych i drutu kolczastego spowodowało, że strona broniąca się miała znaczną przewagę nad atakującą. Każdy atak na pozycje obronne wroga, prowadzony zwykle jeszcze XIX-wieczną metodą natarcia falami ludzkimi, kończył się jedynie masakrą własnych żołnierzy, nie umiano bowiem znaleźć sposobu na przełamanie silnych linii obronnych. Jednocześnie zaś sami obrońcy również nie mogli wykorzystać takiego sukcesu, bowiem stawialiby się w takiej samej sytuacji, jak niedawno atakujący. W rezultacie obie armie były zmuszone do rozbudowywania swoich stanowisk obronnych naprzeciw siebie. Rozpoczęła się wojna pozycyjna. Armie walczących państwo opierały się na rozbudowanych liniach obrony, których nie można było przełamać. Manewr stał się niemal niemożliwy do wykorzystania, a kawaleria, dotąd uważana za decydujący czynnik pola bitwy, stała bezczynnie na tyłach. W rezultacie zatrzymania się frontu dużą rolę zaczęły odgrywać działania sabotażowe, saperskie i dywersyjne. Jednocześnie zaś dowódcy uznali, że jedyną możliwością pokonania przeciwnika jest wyniszczenie jego rezerw ludzkich i materiałowych. Strategia taka oznaczała jednak, że konflikt musiał ciągnąć się całe lata.

Dopiero w roku 1918, po czterech latach walk, udało się wynaleźć sposoby na przełamanie frontu i powrót do wojny ruchomej. Z jednej strony należy to przypisać pojawieniu się czołgów, które zastąpiły kawalerię w roli czynnika przełamującego. Z drugiej należy też nadmienić nowe sposoby prowadzenia natarcia, opracowane przez Niemców, którzy jednak  w momencie ich zastosowania byli już w zbyt fatalnej sytuacji gospodarczo – militarnej, by mogło to mieć wpływ na bieg losów wojny.