Rogaś z Doliny Roztoki

Powieść Marii Kownackiej pt. „Rogaś z Doliny Roztoki” pochodzi z 1957 roku.

Tytułowy Rogaś urodził się u zboczy góry Radziejowej w Beskidzie Sądeckim, pomiędzy Małą i Dużą Roztoką Rycerską. Miał bardzo troskliwą, opiekuńczą matkę, która pewnego dnia zabrała go na żer; w czasie pałaszowania poziomkowych krzaczków sarna została zaatakowana przez rysia i zagryziona po długiej walce. Ukryte w mchu sarniątko odnalazł później stary drwal, Jan Pogwizd z Rytra, planując pierwotnie przechować je w swoim domu, jednak pod wpływem zdecydowanego sprzeciwu swojej żony postanowił powierzyć zwierzątko dzieciom gajowego Kluski, które znane były z miłości do zwierząt. Pod okiem najstarszej Marysi wspieranej przez Jędrka, Rózię, Józię i dobre rady leśniczego, Rogaś wyrósł niedługo na piękną, doskonale zbudowaną sarnę.

Zwierzę bardzo dobrze czuje się wśród dzieci i chętnie towarzyszy ich zabawom, jednak wraz z pojawianiem się pierwszego śniegu gnany instynktem leśnego zwierzęcia, opuszcza ciepły dom swoich wybawców i zamieszkuje w kotlinie. W czasie jednej z pierwszych nocy to właśnie on alarmuje wioskę przed zbliżającymi się wilkami, dzięki czemu zostaje okrzyknięty jej bohaterem. Niedługo później koźlątku wyrastają pierwsze rogi, co staje się powodem do nadania mu miana Rogasia i nowych zmartwień, koziołek ćwiczy bowiem różki na wszystkim, co znajdzie się w pobliżu. Porywa m.in. kolorowy wianek przygotowany przez dziewczęta na otwarcie uroczystych obchodów Dnia Lasu, zaś wiosną atakuje kolorową spódnicę babci Kluszczyny, czym ostatecznie skłania gajowego do podjęcia decyzji o wywiezieniu go w głąb lasu. Rogaś jest już wtedy silnym, dobrze zbudowanym, czteroletnim kozłem, który doskonale radzi sobie w warunkach naturalnych, przez pewien czas odwiedza jednak gajówkę, z czasem dopiero zaprzestając swoich wizyt.

Pewnego dnia dzieci wyruszają z panią Kluskową na grzyby, jednak zajęte wypatrywaniem zdobyczy Rózia i Józia odłączają się od grupy i gubią w lesie. Po kilku godzinach spotykają Rogasia, który doprowadza je do dobrze znanego potoku i ratuje tym samym przed spędzeniem nocy w lesie. Później kozioł ukazuje się tylko raz stając na czele „defilady” przy okazji zwózki drewna z Roztoki, a następnie znika na długie miesiące. Ostatni raz pojawia się dziesięcioletniemu już Jaśkowi Pogwizdowi – wnukowi swojego wybawiciela – przyplątawszy się do koliby skleconej na czas wyrębu drzew. Chłopiec bierze go pierwotnie za złego rogacza z legendy opowiedzianej nocą przez dziadka, starsi mężczyźni jednak szybko rozpoznają w nim wychowanka Klusków, odnajdując na prawym boku białą łatkę wypaloną kiedyś przez jedno z dzieci gajowego. Później słuch o nim ginie, jednak kto wie – być może spotka go jeszcze kiedyś któryś z wytrwałych, młodych turystów Beskidu Sądeckiego.