Przygody psa Lampo

Lampo jest wesołym kundelkiem, który pewnego dnia pojawia się, nie wiadomo skąd, na małej stacji kolejowej Marittima. Szybko zaprzyjaźnia się z miejscowym zawiadowcą i staje się pupilkiem pracujących na stacyjce kolejarzy, jednak ponieważ jest psem podróżnikiem, zew przygód pociąga go do coraz to nowych wypraw w dalekie nieraz trasy.

Jedną z najciekawszych przygód Lampo jest jego wyprawa do Neapolu nieoczekiwanie przedłużona na kilka miesięcy. Piesek wybiera się w nową podróż ze zwykłym sobie optymizmem i niespotykanym u psów sprytem, dotarcie do południowego miasta Włoch wymaga bowiem odnalezienia odpowiedniego pociągu na peronie w Marittimie, przesiadki w zatłoczonym Rzymie, a później wkradzenia się do pociągu dalekobieżnego na południe. Plan, w którym nawet ludzie mogliby zagubić się, okazuje się prostym dla obytego z kolejami psiaka.

Znając historię dzielnego Lampo zawiadowca jednej ze stacji pośrednich informuje kolegę z Marittimy o przybyciu gościa, który i tu – jak w każdym innym ze zwiedzanych miast – budzi wiele sympatii i może liczyć na solidną gościnę. Jednak wkrótce zbliża się pociąg do Neapolu, załoga żegna więc niezwykłego podróżnika, a Lampo jedzie w obranym wcześniej kierunku znajdując nowego przyjaciela w osobie kelnera. Nietypowe spotkanie pozostawia mężczyznę z rozmyślaniami o motywacji psa-podróżnika i jego dalszych przygodach.

Wyprawa toczy się pomyślnie aż do niespodziewanego zniknięcia psa z pociągu dalekobieżnego, Lampo postanawia bowiem skrócić podróż i udać się w drogę powrotną na północ. Na stacji w Paoli, gdzie zamierza wskoczyć do ekspresu, panuje okropny tłok, toteż dopiero kiedy pociąg rusza, Lampo ma możliwość wskoczyć na platformę. Wtedy jednak dzieje się rzecz straszna – automatyczne zamykane drzwi przytrzaskują kundelka i jedynie zatrzymanie pociągu przez jednego za pasażerów ratuje mu życie. Ciężko ranny bohater z trudem przedostaje się na skraj torów, gdzie odnajduje go uboga starsza kobieta mieszkająca z mężem w górskiej chacie. Tutaj, pod czułą opieką małżeństwa owczarzy, Lampo przez całą zimę odbywa rekonwalescencję markotniejąc z dnia na dzień z tęsknoty za swym panem.

Nadchodzi wreszcie wiosna i poturbowane łapki Lampo wracają już do dawnej sprawności. Czułemu kundelkowi trudno jest opuścić swoich wybawicieli, przychodzi jednak czas podróży i pies znika niepostrzeżenie z chatki owczarzy. W Marittimie trwa tymczasem szeroko zakrojona akcja poszukiwawcza psa-kolejarza, której wynikiem staje się nadsyłana z całego kraju, obfita i wzruszająca, ale mało pomocna korespondencja. Tym większe jest szczęście zawiadowcy, gdy pewnego dnia w jego kancelarii ni stąd, ni zowąd, pojawia się ledwie żywy, wyczerpany dramatycznymi przygodami oraz długą i bardzo skomplikowaną podróżą, Lampo. Od tej pory zawiadowca nie ma już wątpliwości co do tego, iż uczucie kundelka do stacyjki w Marittimie i jej załogi nie jest zwykłym przywiązaniem, a najszczerszą w świecie miłością.