Program Futurystów

Futuryści wystąpili z bardzo radykalnym programem całkowitego zerwania z tradycją. Obiektem kontestacji stało się wszystko związane z przeszłością, zwłaszcza instytucje takie, jak biblioteki i muzea. Futuryści postulowali stworzenie zupełnie nowego języka lekceważącego tradycyjną ortografię, operującego wulgaryzmami i całkowicie wyzwolonego z zasad logiki. Stąd ulubionymi środkami wyrazu były tu hiperbola i paradoks.

Futuryści posługiwali się prowokacją artystyczną i obyczajową. Organizowali szokujące wystąpienia na wieczorach poetyckich, w czasie których dochodziło do bójek z publicznością. Ich program miał przede wszystkim wymiar negatywny. Chodziło zatem o destrukcję starego porządku, która najsilniej doszła do głosu w środowisku warszawskim. W manifeście „Prymitywiści do narodów świata i do Polski” Wat i Stern ocenili kulturę i cywilizację jako całkowicie nadającą się na śmietnik, a do rangi sztuki podnieśli „gga gąsiora”.

gga gąsiora jest piękniejsze od śpiewu słowika

Sztuka miała być więc ludyczna, jej jedyną funkcję widziano w zabawie i wielkiej zgrywie. Ponadto dominował tu prezentyzm, czyli nastawienie na cel doraźny. Futuryści nie stawiali odbiorcy wysokich wymagań, ich niewątpliwą zasługą była demokratyzacja sztuki.

Program futurystów był jednak pełen sprzeczności. Obok tendencji prymitywistycznych, kontestacji cywilizacji i techniki, obecne było równocześnie ich uwielbienie, zwłaszcza widoczne w kulcie maszyny i elektryczności u Tytusa Czyżewskiego („Zielone oko, elektryczne wizje”, „Noc – dzień. Mechaniczny instynkt elektryczny”).

Sama realizacja futurystycznego programu przybierała różnorodną funkcję. U Jasieńskiego („But w butonierce”), Czyżewskiego i Młodożeńca („Kreski i futureski”, „Kwadraty”) można odnaleźć negację młodopolskiej uczuciowości i zasadę „wyzwolenie słów” z rygorów logicznych i składniowych. Z kolei postulat „wyzwolenia wyobraźni” najpełniej został zrealizowany w prozie poetyckiej Aleksandra Wata („Ja z jednej strony i Ja z drugiej strony mego mopsożelaznego piecyka”, 1920), gdzie doszła do głosu również nadrealistyczna koncepcja „pisma automatycznego”. Ludyczność i prymitywizm najwyraźniej doszedł do głosu natomiast u Anatola Sterna („Futuryzje”, „Anielski cham”, „Bieg do bieguna”). Wielu spośród polskich futurystów kontynuowało później tę drogę i zwróciło się w stronę tematyki ludowej (np. Czyżewski, Jasieński).