Problematyka

Pracę nad „Folwarkiem zwierzęcym” George Orwell ukończył w roku 1944. Przez pewien czas nie mógł opublikować swojego dzieła ze względu na cenzurę. Było ono blokowane, ponieważ zawarte w nim aluzje polityczne mogły zaszkodzić wojennym sprawom Wielkiej Brytanii. Dopiero latem 1945 r., gdy wojenna zawierucha ucichła, powieść o wydarzeniach rozgrywających się na jednym z brytyjskich folwarków ujrzała światło dzienne, prędko zyskując wielką popularność.

Problematyka zawarta w „Folwarku zwierzęcym” dotyka głównie sfery politycznej oraz odsłania pewne uniwersalne prawdy o człowieku. Przede wszystkim autor pokazuje, jak rodzą się ustroje totalitarne. Bunt zwierząt prędko doprowadził do obalenia władzy człowieka. Odbyło się to szybciej, niż przypuszczali sami mieszkańcy folwarku. Organizatorami nowego porządku miały zostać świnie. Opracowano doktrynę animalizmu i stworzono siedem głównych przykazań. Najważniejszą prawdą była ta, która głosiła równość wszystkich zwierząt. Porządek ten nie trwał jednak długo. Dała o sobie znać zachłanność świń. Prędko zawłaszczyły one sobie mleko i jabłka, argumentując to potrzebą właściwego odżywania się dla dobra innych. Przecież to na nich spoczywał trud zarządzania. Z czasem prawa nadane sobie przez świnie zaczęły stawać się coraz większym zaprzeczeniem równości. Doszło także do przejęcie władzy przez Napoleona.

Wiele czasu poświęcano na działalność propagandową, która miała zobojętnić inne zwierzęta na o wiele lepszy los świń. Zakłamany obraz rzeczywistości w folwarku stał się codziennością. Wszelkie sukcesy uzasadniano wielkością Napoleona, wszelkie niepowodzenia zrzucano na dywersyjną działalność Snowballa (tak naprawdę nigdy już nie widziano go po ucieczce przed psami nowego przywódcy) i niechętnych zwierzętom zarządców sąsiednich gospodarstw. Coraz więcej przywilejów zyskiwały świnie, gdyż sprawowanie rządów przedstawiano jako olbrzymi ciężar. Nieumiejące pisać i ledwo radzące sobie z czytaniem zwierzęta przyjmowały wszystko to jako konieczność.

Świnie prędko stały się elitą, która pozwalała sobie na wiele. Doszło do przeprowadzki świń do domu Jonesów, a zakazujące tego prawo zlikwidowano. W końcu folwark ogłoszono republiką, a jedynym kandydatem na prezydenta był wybrany jednogłośnie Napoleon. Zwierzęta nadal łudziły się wizją wolności, ponieważ sprytna propaganda potrafiła zmienić wymowę wszelkich faktów. Kiedy mieszkańcy gospodarstwa ciężko pracowali, świnie oddawały się libacjom i rzadko wychodziły z domu. Wszelkie akty niesubordynacji (np. bunt kur) były surowo karane. Doszło nawet do masowej egzekucji. Ciągłe zmiany na gorsze umykały uwadze zwierząt nadal wierzących w nieomylność władzy. W końcu świnie zaczęły chodzić na dwóch nogach i były „równiejsze” od innych. Przyglądając się kończącej dzieło uczcie, zwierzęta nie potrafiły już odróżnić świń od ludzi.

Rewolucja zatoczyła koło. Z trudem budujące swoje społeczeństwo zwierzęta znowu stały się niewolnikami. Władza z rąk znienawidzonego człowieka przeszła w racice dawnych towarzyszy niedoli. Zwierzęta pracowały jeszcze ciężej i jadły jeszcze mniej niż za Jonesa. Taka była cena, jaką zapłaciły za niemożliwą do zrealizowania utopię.

Władza deprawuje – teza ta zdaje się znajdować pełne odbicie na kartach dzieła George’a Orwella. Świnie prędko poczuły potrzebę wybicia się ponad towarzyszy i bez żadnych oporów wykorzystały do tego powierzoną im władzę. W ten sposób zawiodły zaufanie zwierząt, w imieniu których miały działać i sprzeniewierzyły się wyznawanym na początku ideałom. Jednak nie było nikogo, kto mógłby rozliczyć je z ich postępowania. Nastąpiła zupełna degeneracja tych, którzy prowadzili zwierzęta do walki o wolność. Przyznawali oni sobie kolejne prawa, a żeby zachować pozory, zmieniali wypisane na ścianie stodoły przykazania.

Żądza władzy doprowadziła do sporu między dwoma teoretykami animalizmu. Snowball poświęcał wiele sił, by poprawić los zwierząt, jednak Napoleon wykazał się większym sprytem, doskonale wyczuwając najważniejsze dla zwierząt wartości (jedzenie) i wybierając odpowiedni moment, by pozbyć się rywala (przynajmniej on postrzegał go w ten sposób). Kiedy osiągnął już władzę absolutną (totalitarną), mógł realizować swoje złowrogie zamierzenia, jeszcze mocniej ciemiężąc zwierzęta.

Zgubny dla mieszkańców folwarku okazał się wpływ propagandy. Sprytne, dobrze ułożone mowy Squelera pozwalały uśpić ich czujność i wyciszyć obawy. Władza znajdowała (ustną) odpowiedź na wszystkie problemy. Tak zręcznie manipulowano faktami, iż zwierzęta naprawdę uwierzyły w dywersyjną działalność Snowballa i przyjęły za fakt to, że walczył po stronie Jonesa w bitwie pod Oborą.

Obraz totalitaryzmu, który wyłania się z dzieła Orwella jest druzgocący. Autor dobitnie podkreśla destrukcyjny wpływ systemu władzy totalnej na znajdujące się pod jego władaniem jednostki. Wszystkie ideały tracą wartość, a powodem do radości stają się jedynie ich iluzje, namiastki. Mrzonkami były wiara w równość i wolność. Zwierzęta były jeszcze bardziej zniewolone niż kiedykolwiek wcześniej. Cały proces rewolucji rozpoczął się w imię wolności, a poskutkował okrutnym uciemiężeniem. System opierający się na kłamstwie, wyzysku, okrucieństwie i odzieraniu z godności nie mógł przynieść niczego wartościowego.

Zwierzęta ukazane przez Orwella w wyraźny sposób symbolizują ludzi znajdujących się pod wpływem systemu totalitarnego – jedni porzucają wszelkie idały i koncentrują się na pokonywaniu kolejnych szczebli drabiny kariery, stając się oprawcami i tyranami. Wszelkie obietnice zostają zapomniane, a ich miejsce zajmuje indywidualna korzyść. Inni prędko dają się omamić i stają się bezwolni. Są też tacy, którzy potrafią wymknąć się władzy, usuwając się na ubocze. Wszyscy pozostają jednak pod silnym wpływem zwierzchników i wprowadzonego przez nich ładu.

System totalitarny – tak, jak pokazuje go Orwell – stanowi apogeum upadku wartości, ideałów i samej ludzkości.