Opracowanie

Geneza

Wiersz datowany jest na 29 marca 1832 roku, a wydany został w 1833. Powstał w Dreźnie na podstawie relacji Stefana Garczyńskiego – naocznego świadka wydarzeń mających miejsce w Warszawie podczas Powstania Listopadowego.

Celowym zabiegiem Mickiewicza było „uśmiercenie” Ordona pod gruzami reduty. Chodziło mu o przedstawienie postawy człowieka-patrioty, zdolnego do oddania życia za ojczyznę. Ordon miał być wzorem patriotyzmu, bohaterstwa, męstwa. W rzeczywistości Ordon nie zginął wysadzając redutę, lecz udało mu się przeżyć. Po upadku powstania wyjechał do Szkocji. Walczył na Węgrzech z Austriakami, uczestniczył też w wyprawie Garibaldiego na Sycylię. Zmarł we Florencji w 1860 roku.

Motywy

Walka

Walka ukazana jest w bardzo dynamiczny i plastyczny sposób. Dobrze opisane są jej odgłosy: „kula lecąc (…) grozi, szumi, wyje”. Jest ciężka i pochłania wiele ofiar. Jej okrucieństwo podkreślają określenia: „po walaniu się trupów, po ranionych jęku”. Opisy żołnierzy i ich uzbrojenia jednoznacznie wskazują, iż siły są nierówne:

Artyleryi ruskiej ciągną się szeregi,
Prosto, długo, daleko, jako morza brzegi

Z drugiej strony uzbrojenie obrońców reduty nie przedstawia się imponująco: „reduta Ordona / Sześć tylko miała armat (…)”. Jednak odwaga i poświęcenie obrońców reduty znaczą więcej niż najlepsza broń:

(…) nieraz widziałem
Garstkę naszych walczącą z Moskali nawałem
(…)
Gdy oddechy dym tłumi, trud ramiona słabi,
A wciąż grzmi rozkaz wodzów, wre żołnierza czynność,
(…)
Na koniec bez rozwagi, bez czucia, pamięci,
Żołnierz jako młyn palny nabija, - grzmi, - kręci (…)

Ojczyzna

Utwór opiewa postawę Ordona, obrońcy reduty, który w obliczu klęski (padły wszystkie armaty, do broni ręcznej skończyła się amunicja), przy przeważającej sile wroga, nie waha się poświęcić swego życia dla ojczyzny. Ordon skacze do lochów, gdzie jest proch i decyduje się wysadzić ją – i siebie - w powietrze. Pod murami reduty giną więc zarówno obrońcy, jak też napastnicy, a dzięki bohaterskiej postawie dowódcy, reduta nie dostała się w ręce wroga.