Operacja Market Garden (09.1944)

Latem 1944 roku szala zwycięstwa II wojny światowej zdecydowanie przechyliła się już na korzyść sił Aliantów. Armia Czerwona parła niepowstrzymanie do przodu, spychając Niemców w głąb zajętego przez nich terytorium, udało się wyłączyć z wojny Włochy, a otwarcie frontu we Francji zmusiło Niemcy do rozczłonkowania swoich sił. Ciągle jednak nie było wiadomo, jak długo jeszcze może potrwać konflikt. Dowódcy alianccy ciągle szukali metody na szybkie zakończenie walk.

Jednym z coraz częściej branych pod uwagę projektów był plan forsowany przez brytyjskiego marszałka Bernarda Montgomery'ego. W myśl jego założeń kluczowym elementem, koniecznym do pokonania Niemiec, była kontrola nad Holandią. Szybkie i niespodziewane zajęcie terenów tego kraju, okupowanego przez Niemcy od 1940 roku, pozwoliłoby na obejście Linii Zygfryda, złamanie niemieckiego oporu stosunkowo tanim kosztem i zmuszenie Niemiec do kapitulacji jeszcze w roku 1944. Aby dokonać tak ambitnego zadania, Montomery planował przeprowadzenie dwóch połączonych operacji – ataku sił naziemnych w kierunku Holandii połączonego z jednoczesnym lądowaniem sił powietrzno-desantogwych, największym w historii. Plan wzbudził wiele kontrowersji, sprzeciwiało się mu wielu dowódców alianckich, m.in. polski generał Stanisław Sosabowski, ostatecznie jednak uznano, że potencjalne korzyści są zbyt duże, by nie spróbować.

17 września 1944 roku spadochroniarze brytyjscy, polscy (Pierwsza Samodzielna Brygada Spadochronowa) i amerykańscy rozpoczęli lądowanie na terenie Holandii. Szczególnie zacięte walki toczono w rejonie miasta Arnhem, gdzie spadochroniarze mieli za zadanie zdobyć i utrzymać mosty. Już pierwsze dni operacji potwierdziły jednak najgorsze przypuszczenia przeciwników tej akcji. Atak sił regularnych z Francji coraz bardziej opóźniał się z powodu oporu Niemców, a siły spadochroniarzy nie były w stanie długo utrzymywać zdobytego terenu, zwłaszcza że Niemcy zaczęli ściągać w okolice zrzutu jednostki pancerne. W ciągu dziesięciu dni operacji spadochroniarze stawiali coraz bardziej rozpaczliwy opór, odcięci od zaopatrzenia i ciężkiej broni. Ostatecznie, część jednostek przebiła się z trudem do pozycji alianckich, znacznie więcej spadochroniarzy znalazło się w niewoli. Operacja zakończyła się klęską i była ostatnim tak dużym zwycięstwem Niemiec w czasie II wojny światowej.

Po fiasku operacji rozpoczęło się szukanie winnych. Marszałek Montgomery zrzucał winę na warunki atmosferyczne i błędy podkomendnych, nie uchroniło go to jednak od dużej plamy na honorze, którą do dzisiaj wytyka mu wielu weteranów walk. Niestety, jednym z kozłów ofiarnych został generał Sosabowski, który, mimo że od początku przeciwny operacji, został zdjęty z dowodzenia swoją brygadą. Ostatecznie, mimo wielkiego rozlewu krwi, Market-Garden nie przyśpieszyła końca wojny, która miała trwać aż do roku 1945.