Moralność pani Dulskiej

Akt pierwszy

Scena I

Dulska wychodzi z sypialni, ma na głowie papiloty. Kobieta wygląda niechlujnie, jej strój jest niezbyt czysty. Dulska budzi kucharkę i służącą Hankę, a także woła swoje dwie córki – Hesię i Melę. Na dworze jest jeszcze ciemno. Kobieta gdera na wszystkich. Służbie rozkazuje napalić pod kuchnią i w salonie.

Scena II

Dulska krzyczy na Hankę, że źle pali w piecu. Hanka mówi Dulskiej, że chciałaby odejść z pracy i że na swoje miejsce może kogoś polecić. Hanka nie chce dłużej pracować u Dulskich, gdyż panicz ją nagabuje. Dulska nie zgadza się, by Hanka opuściła posadę. Obiecuje kolejny raz porozmawiać z synem, służącej zaś nakazuje obudzić córki.

Gdy Hanka wraca z pokoju panienek, po raz kolejny prosi swoją panią o zwolnienie ze służby. Powołuje się przy tym na księdza. Dulska nie zgadza się. Wysyła Hankę po bułki. Tymczasem do salonu wchodzi Hesia, której jest zimno. Dulska złorzeczy na swojego męża Felicjana, ma mu za złe, iż ich syn nie wrócił na noc do domu. Zapowiada, że nie będzie spłacać jego długów. Złości się też na stróża, że zostawił nową miotłę na deszczu.

Scena III

Hesia i Mela rozmawiają. Hesia twierdzi, że Mela jest podobna do ojca. Mela dziwi się, jak to możliwe, że dziecko jest podobne do jednego z rodziców. Hesia wie, bo rozmawiała o tym z kucharką, ale nie chce powiedzieć siostrze. Hesia zagląda do pokoju Zbyszka. Widzi, że brata nie ma w domu. Mówi, że Zbyszko chodzi na lumpkę, i że kucharka powiedziała jej, że Zbyszko nocami przesiaduje w kawiarniach. Mela w swojej naiwności stwierdza, iż Zbyszko chodzi wieczorami do parku, bo teraz jest tak pięknie. Hesia się z niej śmieje.

Hesia stwierdza, że Zbyszko lata za Hanką. Podejrzewa, że jej brat kocha się w służącej. Podpatrzyła, jak Zbyszko ją podskubywał. Hesia chce już być dorosła, żeby nikt nie miał przed nią tajemnic. Mela stwierdza, że dla niej tak jest wygodnie. Hesia wyzywa ją od tumanów.

Scena IV

Hesia wyśmiewa przed Melą matkę. Śmieje się także z Meli, która wstydzi się słuchać o nocnych kawiarniach. Na koniec Hesia zauważa wracającego Zbyszka, którego nazywa lumpem.

Scena V

Hesia zasypuje Zbyszka pytaniami na temat nocnego życia w kawiarniach, lecz Zbyszko ją zbywa. Do salonu wchodzi Dulska, która natychmiast zaczyna gderać. Zbyszko chce iść spać, gdyż po całonocnej zabawie jest zmęczony, jednak Dulska zaczyna z nim dyskusję. Zarzuca mu, iż robi długi i przebywa w nieodpowiednim towarzystwie. Martwi się, że żadna dziewczyna nie będzie go chciała. Ponadto Zbyszko szarga dobre nazwisko rodziny. Zbyszko zarzuca matce, że przecież wynajmuje mieszkanie pani lekkich obyczajów i bierze od niej za czynsz. Dulska twierdzi, że nie kłania się lokatorce, a pieniądze z jej czynszu przeznacza na podatki.

Zbyszko ma za złe matce, że w domu nie bywają goście. Uważa, że ich dom to „cmentarz swobodnej i szerokiej myśli”. Nazywa nawet samego siebie kołtunem („kołtun” to pogardliwe określeniem mieszczan używane w kręgach fin de siecle'owych, w których Zbyszko zwykł się obracać).

Scena VI

Dulski szykuje się do pracy. Jest dzień wypłaty. Dulska poleca Felicjanowi dobrze pilnować pieniędzy. Zbyszko podaje mu cygaro. Dulska pyta Felicjana, czy wie o której ich syn wrócił do domu. Dulski wzrusza tylko ramionami i wychodzi. Jest mu to obojętne. Dulska zwraca się do Zbyszka z prośbą o poprawę. Ten jednak ją wyśmiewa i idzie spać.

Scena VII

Dulska wydaje rozporządzenia Hance i wychodzi. Zbyszko próbuje zaczepiać Hankę. Ta broni się, jednak chłopak jest nieustępliwy. Nakrywa ich Mela, która przychodzi do pokoju, aby poćwiczyć na fortepianie. Hanka ucieka, a Zbyszko idzie do siebie. Mela po chwili idzie do pokoju Zbyszka i chce z nim porozmawiać, jednak Zbyszko zbywa ją. Do pokoju wchodzi Hesia z książkami do szkoły.

Scena VIII

Hesia i Mela szykują się do wyjścia do szkoły. Mela prosi Hesię, by się nie oglądała za pewnym wysokim studentem. Hesia grozi Meli, że jeśli powie o tym matce, ta opowie jej, jak to Mela wzdycha po nocach i mama będzie się gniewała jednakowo na nie obie. Dziewczęta do szkoły odprowadza Hanka. Hesia jest w stosunku do niej opryskliwa, rzucając jej książki do niesienia, nazywa ją „pokręconą ciużmą”.

Scena IX

Do Dulskiej przychodzi lokatorka, której ta kazała się wyprowadzić. Kobieta truła się, ponieważ jej mąż zdradzał ją ze służącą. W opinii Dulskiej sprowadzenie przed dom pogotowia jest rzeczą niewybaczalną, bo czyn ten wywołał zainteresowanie ludzi. Dulska uważa też, iż rodzaj trucizny, jaki zażyła kobieta, był trywialny. Lokatorka chciała się otruć zażywając zapałki (wówczas produkowano je z trującego fosforu). Według Dulskiej skandal byłby mniejszy, gdyby kobieta po zażyciu trucizny umarła.

Lokatorka prosi Dulską o zmianę decyzji. Mówi, że nie podjęłaby już drugi raz próby samobójczej, ponieważ na to potrzeba wiele odwagi, choć Dulska twierdzi, iż to tchórzostwo. Mówi też, że postanowiła rozstać się z mężem. Dulska nie chce zmienić swojej decyzji argumentując, iż samotne kobiety nie powinny mieszkać pod jej dachem. Kobieta wspomina pewną panią zajmującą lokal na pierwszym piętrze, która wraca po nocach, a w okolicy domu zatrzymują się z jej powodu dorożki i automobile. Dulska nie widzi w tym problemu, ponieważ ani dorożki, ani automobile nie zatrzymują się bezpośrednio przed kamienicą, a w odpowiedniej od niej odległości. Dulska mówi też kobiecie, iż nie pochwala jej rozstania z jej mężem, gdyż:

(…) Na to mamy cztery ściany i sufit, aby brudy swoje prać w domu i aby nikt o nich nie wiedział. Rozwłóczyć je po świecie to ani moralne, ani uczciwe. Ja zawsze tak żyłam, ażeby nikt nie mógł powiedzieć, iż byłam powodem skandalu. Kobieta powinna przejść przez życie cicho i spokojnie (…).

Scena X

Dulska rozmawia ze swoją krewną – Juliasiewiczową. Gdy ta dowiaduje się, iż lokatorka będzie opuszczać mieszkanie u Dulskiej, proponuje jej, że mogłaby je wynająć, gdyż w lokum, które obecnie zajmują Juliasiewiczowie właśnie podwyższono czynsz. Dulska nie zgaadza się w obawie, że krewni nie płaciliby jej czynszu. Uważa również, iż nie potrafią oni oszczędzać. Zarzuca im, że chodzą do teatru, prenumerują czasopisma i przyjmują gości. Według niej wystarczyłoby, gdyby gazety pożyczali od znajomych, a z teatru i proszonych kolacji zrezygnowali.

Mówi też krewnej, iż powinna była przed kilkoma laty wyjść za mąż za aptekarza, tak jak jej radziła Dulska. Teraz byłaby już wdową i miała w spadku pokaźną kamienicę, która zapewniłaby jej byt. Radzi też Juliasiewiczowej, by ta urobiła sobie męża. W tym celu powinna przejąć jego finanse, a cygara kupować sama i potem suszyć je na piecu.

Scena XI

Do rozmowy dołącza się Zbyszko. Zbyszko jest zdziwiony, że Dulska wyrzuca z kamienicy lokatorkę, która truła się z miłości do męża. Mówi, iż jest to porządna kobieta, że nawet próbował starać się o jej względy, ale go odrzuciła. Dulska uważa, że lokatorka nie jest porządną kobietą, bo – jak to określa – „szeleści”, czyli nosi jedwabną bieliznę, a według niej kobieta nie powinna się stroić pod spodem dla męża.

Dulska utyskuje na Zbyszka i jego zachowanie. Twierdzi, że nie ma on „żadnej moralności, żadnych zasad”. Zbyszko kwituje to stwierdzeniem: „Żadnego płaszczyka teoretycznego, jak mamcia”.

Dulska obawia się, iż Zbyszko może przyłączyć się do socjalistów (w jej oczach socjaliści byli ludźmi pozbawionymi jakichkolwiek zasad moralnych). Zbyszko jednak twierdzi, iż do socjalistów przystać nie może, gdyż jest na to za głupi, a ponadto, by zostać socjalistą, trzeba zdać najtrudniejszy egzamin „przed swym sumieniem i własną duszą”.

Scena XII

Zbyszko rozmawia z Juliasiewiczową. Ta mówi mu, iż powinien się trochę ustatkować. Zauważa też, że Zbyszko interesuje się służącą, czego Juliasiewiczowa nie pochwala. Zbyszko zaczyna wygłaszać swoje poglądy na temat kobiet i kołtunerii. Twierdzi, iż nie ma różnicy pomiędzy służącą a mieszczką. Obie to kobiety. Porównuje kobiety do fortepianu, a siebie do pianisty. Twierdzi, że gdy widzi „fortepian”, czuje potrzebę, by na nim „zagrać”. Uważa też, iż z kołtuństwa nie można wyjść. Jeśli ktoś urodził się kołtunem, to nim pozostanie, choćby z wierzchu próbował się zmienić. Juliasiewiczowa zauważa, że Hanka jest chyba zazdrosna o Zbyszka.

Scena XIII

Zbyszko wychodzi do pracy, podczas gdy Dulska ciągle na niego narzeka, że się próżniaczy, kiedy ona i ojciec pracują. Zbyszko konkluduje to słowami : „ A przecież i my i wy jednako... wyciągniemy kopytka”.

Scena XIV

Juliasiewiczowa rozmawia z Dulską. Dulska skarży się na Zbyszka, że nie jest ambitny, a wszystko, co zarobi, przepije w nocnych lokalach i przepuści na panienki. Juliasiewiczowa radzi, by odprawić Hankę, bo Zbyszko nazbyt się nią interesuje. Dulska wyjawia jej swój sposób rozumowania. Uważa, że jeśli Zbyszko zainteresuje się Hanką, wówczas przestanie się włóczyć po nocach, a i Hanka będzie zadowolona. Dulska uważa, że wszystko powinno zostać w czterech ścianach. Później rozmawiają o podwyżce czynszów. Juliasiewiczowa proponuje, aby kobiecie lekkich obyczajów podwyższyć czynsz o podwójną stawkę, bo łatwo jej przychodzą pieniądze. Dulska przystaje na to. W trakcie tej rozmowy pokazuje Juliasiewiczowej swoje przerobione stroje twierdząc, że zamiast kupować nowe, przerabia stare, bo musi oszczędzać.

Akt drugi

Scena I

Dulski maszeruje po pokoju. Dulska liczy mu kroki z drugiego pomieszczenia. Felicjan ma zalecone spacery przez lekarza, a Dulska każe mu chodzić po pokoju, by mieć go pod kontrolą. Później Dulski kradnie cygaro, a następnie puka do pokoju żony. Ta daje mu dwadzieścia centów i pomstuje na niego, że już go niesie do kawiarni i że więcej pieniędzy mu nie da, bo wszystko z koleżkami wydaje. Dulski wychodzi.

Scena II

Hesia ukradła cygaro. Chce je wypalić na zabawie szkolnej, a potem pojechać nad Bałtyk albo da je kochankowi kucharki. Mela jest zgorszona postępowaniem siostry. Mela jest blada i słaba, mówi siostrze, że ciągle by spała. Hesia proponuje jej, by poćwiczyła z nią figury taneczne.

Scena III

Hesia woła Hankę, by ta zawiązała jej buta. Hanka wchodzi do pokoju i jest bardzo zmieniona. Hesia to zauważa, lecz Hanka ją zbywa. Mela mówi, że zna powód choroby Hanki, ale nie może na razie powiedzieć, gdyż to tajemnica. Hesia zbywa siostrę, potem zaczyna ćwiczyć z nią figury taneczne i gwiżdże, co bardzo gorszy Melę. Później Mela źle się czuje, więc Hesia każe jej grać na fortepianie, a sama zaczyna tańczyć. Wchodzi Zbyszko.

Scena IV

Hesia tańczy „cake walk”. Zbyszko pyta ją, skąd zna ten taniec. Hesia mówi, iż nauczyła ją Ignania Olbrzycka, której brat przesiaduje ciągle w tiglach (kawiarniach połączonych z kabaretem). Zbyszko uczy siostrę modnego tańca.

Scena V

Do pokoju wchodzi Dulska i widzi tańczących Zbyszka i Hesię. Jak zwykle gdera. Zbyszko wyśmiewa naukę tańca i stroje swoich sióstr. Dulska zauważa, że Mela jest blada. Każe położyć jej się do łóżka i przyłożyć sobie plaster na przeziębienie. Poleca Zbyszkowi przypilnowanie ognia, a sama z Hesią wychodzą na godzinną lekcję tańca.

Scena VI

Zbyszko zostaje sam w pokoju i siada przed piecem. Wchodzi Hanka, przyklęka przed nim i całuje go w rękę. Mówi, że pójdzie tam, gdzie jej kazał, lecz przez chwilę nie odchodzi. Zbyszko popędza ją mówiąc, iż ma się spieszyć, zanim matka nie wróci do domu. Hanka wychodzi.

Scena VII

Zbyszko rozmawia z Melą. Mówi jej, że nienawidzi całej rodziny, w tym także i siebie, chociaż ją, Melę toleruje, może dlatego, że jest chora i nie rozbija się łokciami jak reszta rodziny.

Mela zwierza się Zbyszkowi ze swoich rozterek. Dziewczyna wie, że nie dzieje jej się żadna krzywda. Ma rodzinę, chodzi na pensję, uczy się różnych rzeczy, jednak czegoś jej brakuje – normalnej, szczerej rozmowy. Czuje się samotna i jest jej źle. Myśli o tym, by iść do klasztoru.

Mela mówi też Zbyszkowi, że wie o jego związku z Hanką. Mela myśli, że Zbyszko kocha Hankę i że chce się z nią ożenić. Obiecuje, że będzie po ich stronie i że nauczy Hankę wszystkiego, co sama umie. Mówi też, iż wie, że Hanka ma we wsi narzeczonego, którego nie kocha. Chłopak pisze do niej ciepłe listy. Dziewczyna czasem na nie odpisuje.

Scena VIII

Hanka wraca cała zapłakana i rozmawia ze Zbyszkiem. Potwierdza, iż jest tak jak myślała. Zbyszko powtarza ciągle, że to pech. Proponuje jej, by pojechała na wieś, jednak dziewczyna odmawia.

Scena IX

Mela rozmawia z Hanką. Mówi jej, że wie wszystko, co dotyczy jej i Zbyszka. Pociesza ją, że wszystko się ułoży, że ona – Mela – jest po ich stronie, a ojca z całą pewnością da się przekonać, że po ślubie wszystko będzie dobrze. Mela mówi też Hani, by nie pisała już do tego narzeczonego ze wsi. Hanka wybucha płaczem i mówi, że teraz nikt się z nią nie ożeni, bo nikt nie będzie chciał chować cudzego dziecka. Mela dziwi się, że Hanka ma dziecko. Pyta ją, czy jest wdową. Hanka po chwili odpowiada, że przecież Mela powiedziała, że wie wszystko o niej i o Zbyszku. Dziewczyna jest załamana.

Scena X

Mela rozmawia z Juliasiewiczową. Opowiada jej historię Zbyszka i Hanki. W swojej naiwności Mela nie rozumie, z kim Hanka jest w ciąży. Mówi więc ciotce, że Zbyszko się zakochał w Hance i że teraz muszą się pobrać, ale z całą pewnością Dulska będzie temu przeciwna, bo Hanka to służąca. Mela mówi też o narzeczonym Hanki, który jest na wsi i o dziecku, jak go określa, „cudzym”. Mela jest przerażona i boi się, że może stać się coś złego. Juliasiewiczowa radzi Meli, by nikomu o tym nie mówiła i zapomniała o tej sprawie. Mela prosi ciotkę, by zajęła się tę sprawą.

Scena XI

Zbyszko jest zły. Wychodzi z domu. Jest niegrzeczny w stosunku do Juliasiewiczowej. Mela mówi, że on teraz ciągle chodzi podenerwowany i widziała, jak kłócił się z Hanką.

Scena XII

Dulska jest zła, gdyż zapłaciła karę w tramwaju. Kupiła Hesi bilet dla dziecka i kazała jej się skurczyć, gdy ta siedziała na krześle. Hesia tego nie zrobiła, konduktor to zauważył i wybuchła awantura. Juliasiewiczowa uważa, że Dulska powinna była zapłacić te parę centów więcej. Dulska mówi, że: „kto nie szanuje grosza, ten go niewart...”.

Strofuje też Juliasiewiczową, że ludzie o niej gadają, że jest kokietką, że ufarbowała sobie włosy na rudo, że prowadzi się niemoralnie. Za wzór do naśladowania stawia siebie. Te uwagi wyprowadzają Juliasiewiczową z równowagi i postanawia się rozmówić z Dulską, lecz nie chce mówić przy dziewczynkach. Dulska nakazuje córkom opuścić pokój, przy okazji wyprasza też swojego męża. Ten ostatni grzecznie bierze gazetę i wychodzi.

Juliasiewiczowa mówi Dulskiej o ciąży Hanki i o jej związku ze Zbyszkiem. Dulska nie chce wierzyć. W końcu woła Hankę, by potwierdzić tę informację. Juliasiewiczowa wychodzi, nie chcąc być światkiem tej rozmowy.

Scena XIII

Hanka potwierdza, że jest w ciąży ze Zbyszkiem. Dulska wyrzuca Hankę z pracy mówiąc: „Ja takich dziewczyn, co o swoją sławę nie dbają, nie mogę u siebie trzymać. Wynoś się zaraz (...)”.

Scena XIV

Juliasiewiczowa pyta Hankę, co się stało. Dziewczyna wybucha płaczem i mówi, że właśnie została wyrzucona z pracy. Juliasiewiczowa uważa, że dziewczyna powinna porozmawiać ze Zbyszkiem. Rozżalona dziewczyna mówi : „Ale... co mi tam! Niech ich za moją krzywdę!” i wypada z kuchni.

Juliasiewiczowa natyka się na Zbyszka. Gdy mówi mu, iż sprawa ciąży się wydała, ten wychodzi szybko z domu.

Scena XV

Dulska spotyka się ze Zbyszkiem w drzwiach i nie pozwala mu wyjść. Zaczynają się kłócić. Do kłótni włącza się Juliasiewiczowa i mówi, że Dulska od początku wiedziała o romansie Zbyszka z Hanką, ale patrzyła na to przez palce, bo chciała syna zatrzymać w domu. Dulska broni się i mówi, że to nieprawda, jednak Zbyszko wierzy ciotce, mówiąc: „(…) Ona prawdę mówi. To mi bardzo na maminą moralność patrzy”. Następnie biegnie do kuchni i oświadcza się Hance. Dulska jest oburzona. Zbyszko chce błogosławieństwa. Dulska nalega na swojego męża, żeby jakoś zareagował, jednak ten nie robi nic. W końcu ktoś dzwoni do drzwi. Zbyszko poleca otworzyć je kucharce i powiedzieć, że „obie panie Dulskie przyjmują”.

Akt trzeci

Scena I

Mela budzi Hankę. Przynosi jej bułki i kawę. Mówi, że nie powinna nic robić, bo teraz będzie żoną Zbyszka. Mela w swojej naiwności dalej nie rozumie, że Hanka jest w ciąży ze Zbyszkiem. Mówi jej, że jeśli ma dziecko, bo jest wdową, to nie ma się o co martwić, bo Mela chętnie się tym dzieckiem zajmie i je wychowa. Chciała wprawdzie iść do klasztoru, bo tam jest cicho, ale chętnie poświęci się dla Hanki i to, co będzie jej przeznaczone jako posag, przeznaczy dla dziecka Hanki.

Do pokoju wchodzi Hesia. Jak zwykle dokucza Hance. Mela ją strofuje. Hesia śmieje się z naiwności Meli. Mówi, że Zbyszko zrobił to wszystko dla hecy, że wcale nie ma zamiaru się z Hanką żenić.

Scena II

Dulska przychodzi do salonu z obwiązaną głową. Dziwi się, że córki nie są jeszcze na pensji. Hanka chce je odprowadzić, ale Dulska nie zgadza się. Dziewczynki zostają w domu. Dulska pyta Hesię, czy posłała po Juliasiewiczową. Dziewczyna potwierdza, że posłała stróża. Jest zaniepokojona możliwością ożenku Zbyszka z Hanką. Twierdzi, że gdyby do tego doszło, nikt porządny nie starałby się o jej rękę. Zastanawia się, jak to się stało, że Dulska nie zorientowała się, że Zbyszko ma romans ze służącą. Dulska wysyła Hankę do pokoju z brudną bielizną i każe jej tam siedzieć tak długo, dopóki po nią nie pośle.

Scena III

Zbyszko pyta o Hankę. Zakazuje używać jej do kuchennych posług. Decyduje też, że Hance trzeba znaleźć miejsce do spania. Stwierdza, że teraz wychodzi, ale po powrocie wszystkim się zajmie.

Tymczasem Hesia mówi Dulskiej, że Juliasiewiczowa zgodziła się przyjść. Dulska wyzywa lokatora, który trzepie dywany na podwórku, co jest zabronione.

Scena IV

Dulska prosi Juliasiewiczową o radę. Ta mówi, iż już wcześniej ostrzegała ją, by Hankę odprawić, jednak Dulska chciała Zbyszka w domu przytrzymać i przymykała na to oko. Dulska nie widzi swojej winy i usprawiedliwia się przed Juliasiewiczową:

(…) Ale kiedy ci wytłumaczyłam, dlaczego ją trzymam, sama się zgodziłaś, że tak lepiej. Ja to przecież zrobiłam dla jego dobra. Patrzeć już nie mogłam, jak się wisusował. To się nieraz robi. Ja nie pierwsza i nie ostatnia (…).

Juliasiewiczowa pyta o rodzinę Hanki. Poleca spotkać się z jej ciotką chrzestną, by rozpytać o dziewczynę. Radzi też, by Hankę, póki co dobrze przyjmować, bo „miodem się muchy bierze, nie octem”.

Scena V

Juliasiewiczowa rozmawia z ciotką Hanki – Tadrachową. Kobieta świadczy o moralności Hanki. Juliasiewiczowa postanawia wyciągnąć coś z kobiety i proponuje jej wódkę, gdy ta odmawia, podaje jej likieru. Kobieta robi się coraz weselsza, ale nic złego na Hankę nie mówi.

Scena VI

Zjawia się Zbyszko. Wyjawia Tadrachowej, że chce się z Hanką ożenić i to bardzo szybko. Tadrachowa jest zdziwiona. Wiedziała o romansie Hanki i myślała, że panicz w razie czego zabezpieczy ją finansowo, ale małżeństwo ją zaskoczyło. Kobieta jednak uważa, że jeśli młodzi chcą się pobrać, to Dulska nie powinna im odmawiać swojego błogosławieństwa, bo to się czasem zdarza, że ludzie pobierają się, choć są różnych stanów. Mówi, że Hanka jest dzieckiem ślubnym, choć stanu murarskiego. Juliasiewiczowa prosi praczkę, by poczekała w jadalni, bo chce się naradzić z Dulską. Ma jeszcze nadzieję, że Zbyszko się opamięta i zmieni swoje zdanie względem ożenku.

Scena VII

Juliasiewiczowa postanawia sama rozmawiać ze Zbyszkiem. Mówi Dulskiej, że rozmówi się z jej synem bez świadków. Wyprasza też z pokoju Melę, która właśnie weszła.

Scena VIII

Juliasiewiczowa rozmawia ze Zbyszkiem. Przedstawia mu wizję przyszłości. Mówi o nędzy, która go czeka, gdy zwiąże się z Hanką, o tym, że rodzice go wydziedziczą i rozpowiedzą o tym znajomym, więc nikt nie pożyczy mu pieniędzy. Wspomina, iż Zbyszko lubi pieniądze i lubi je wydawać. Juliasiewiczowa wątpi, czy będzie potrafił żyć skromnie. Zbyszko zaczyna się wahać, mówi, że słowa ciotki budzą w nim kołtuna. Juliasiewiczowa twierdzi, że Zbyszko zawsze był kołtunem:

(…) Ależ on na chwilę w tobie nie zasnął [kołtun]. Ty się z nim nie borykaj. To na nic. Wiesz sam. Zresztą, co ty od cioci chcesz? Ona cię kocha. Dała ci życie (…) Wychowała cię według niej najlepiej (…) wszystko to robiła przez miłość do ciebie (…).

Zbyszko ulega namowom ciotki i już nie chce się żenić. Juliasiewiczowa każe mu przeprosić Dulską. Zbyszko prosi jeszcze tylko, by Hance nie stała się krzywda, lecz Juliasiewiczowa już go nie słucha i woła Dulską.

Scena IX

Zbyszko przeprasza Dulską i mówi, że teraz będzie się łotrował jeszcze bardziej niż wcześniej. Juliasiewiczowa radzi Dulskiej, by pozwoliła synowi się wyszumieć, aż do momentu, gdy nie ożeni się ze stosowną panną. Zbyszko potwierdza, że gdy przyjdzie czas, ożeni się „(...) z posagiem, z kamienicą – z diabłem, czortem (...)”. Zbyszko jest wzburzony, ale jednak ulega i zachowuje się jak kołtun.

Juliasiewiczowa prosi Dulską o nieograniczone pełnomocnictwo, by mogła sprawę z Hanką doprowadzić do końca.

Scena X

Juliasiewiczowa przedstawia Tadrachowej nową sytuację. Mówi, że Zbyszko rozmyślił się i nie chce już żenić się z Hanka. Kobieta proponuje pieniądze w zamian za odejście Hanki. Tadrachowa początkowo nie chce się zgodzić, jednak Juliasiewiczowa przekonuje ją do swojej propozycji dodając iż to jest dobra wola Dulskich, a nie ich powinność. Dulska po cichu mówi Juliasiewiczowej, że nie chce dać żadnych pieniędzy Hance, ta jednak nie zważa na to. W końcu Tadrachowa zgadza się porozmawiać z Hanką.

Scena XI

Tadrachowa mówi Hance, że Zbyszko nie chce się z nią ożenić. Hanka nie wydaje się zaskoczona. Mówi, że Dulscy od wczoraj nią poniewierają. Tadrachowa przekazuje Hance wiadomość o pieniądzach, które Dulscy zgodzili jej się dać. Hanka nie chce pieniędzy, płacze. Chrzestna stwierdza, że dziewczyna jest młoda i nie zna życia. Pieniądze w życiu bardzo jej pomogą, uczynią ją „mocarną”, więc będzie ona w imieniu Hanki występować przed Dulskimi.

Scena XII

Tadrachowa, Hanka, Dulska i Juliasiewiczowa rozmawiają o sprawach zadośćuczynienia. Dulska nie jest jednak skłonna zapłacić Hance za jej krzywdę. Hanka mówi, iż nie będzie jej prosić, wystąpi do sądu o alimenty. Dulska jest przerażona, mówi, że Hanka nie miałaby sumienia. Hanka odpowiada: „(...) jak kto był bez sumienia nade mną, to i ja nad nim sumienia mieć nie będę”.

Dulska ulega, bojąc się skandalu. Hanka chce tysiąca koron w ramach zadośćuczynienia. Dulska uważa, że to przesada, ale się zgadza. W zamian za to chce jednak, aby Hanka podpisała oświadczenie, że nigdy więcej nie będzie upominać się o pieniądze. Hanka zgadza się i mówi, że nigdy o dodatkowe pieniądze nie wystąpi, jednak nie wie, co zrobi jej dziecko, gdy dorośnie. Dulskiej jest to obojętne, ponieważ do tego czasu nie będzie jej już na świecie.

Scena XIII

Mela wybiega za Juliasiewiczową i pyta ją, co się dzieje. Kobieta uspokaja dziewczynę, że wszystko jest w porządku. Mela jest zadowolona.

Scena XIV

Dulska po staremu zaczyna rozporządzać swoją rodziną. Mela ma zacząć ćwiczyć gamy, Hesia ścierać kurze, natomiast Felicjan i Zbyszko mają iść do pracy.

Dulska, mimo pomocy Juliasiewiczowej, nie zgadza się wynająć jej mieszkania twierdząc, że ta mogłaby jej nie zapłacić, a ona musi teraz odbić sobie to tysiąc koron, które zmuszona była dać służącej. Juliasiewiczowa odchodzi niepocieszona.

Mela widzi wyprowadzającą się Hankę. Woła Zbyszka. Ten jednak zamknął się w pokoju i nie otwiera. Mela rozmawia z Hanką. Ta mówi jej, że tylko ona w tym domu jest coś warta. Hanka odchodzi. Hesia znajduje podpisaną przez Hankę ugodę. Hesia śmieje się i krzyczy, że Hanka wzięła tysiąc koron i teraz będzie mogła wyjść za mąż za swojego narzeczonego ze wsi, który jest finanzwachem. Mela jest przerażona, że stało się coś złego i teraz Hanka może się nawet utopić. Hesia ją uspokaja, śmiejąc się z jej naiwności, jeszcze raz powtarza, że Hanka wzięła tysiąc koron i teraz pewnie wyjdzie za mąż za finanzwacha.