Mikołaj Sęp Szarzyński

Mikołaj Sęp Szarzyński urodził się prawdopodobnie około 1550 lub 1551 roku – z racji szczątkowej dokumentacji na temat jego wczesnej młodości daty tej nie udało się sprecyzować. Wiadomo, że pochodził z rodu szlacheckiego pieczętującego się herbem Junosza, a wywodzącego się z Mazowsza, skąd prawdopodobnie dziad poety wyemigrował na Ruś z racji bardzo trudnych warunków bytowania, jakie panowały ówcześnie w tamtym województwie. Mikołaj przyszedł na świat w leżącym dziś na terytorium Ukrainy majątku zwanym Zimną Wodą, dopiero jako dorosły człowiek dodając do nazwiska Sęp przydomek odwołujący się do majątku rodowego w centralnej Rzeczypospolitej – Szarzyna.

Przyszły poeta prawdopodobnie kształcił się początkowo we Lwowie, ale pierwsza udokumentowana wzmianka na temat jego biografii dotyczy pobytów na luterańskich uniwersytetach w Wittenberdze i Lipsku, gdzie przebywał w 1565 roku. Spędził tu nie więcej niż dwa i pół roku, okres ten wystarczył mu jednak na gruntowne zapoznanie się z literaturą klasyczną i oswojenie z tendencjami rozwijającymi się współcześnie w sztuce. W 1561 roku Mikołaj miał też towarzyszyć w podróży do Włoch Stanisławowi Starzechowskiemu – synowi bardzo wpływowego na Rusi magnata, który wielokrotnie pełnił funkcję protektora Sępów i wybraniał ich od sądowych konsekwencji rozmaitych machinacji, jakimi ojciec poety – Joachim – próbował ratować przed bankructwem rodzinny majątek. Owa podróż miała zaowocować kluczowym dla późniejszej twórczości Szarzyńskiego wydarzeniem – fascynacją religią katolicką, której atmosferą przesycone były całe Włochy, i przekonwertowaniem się z panującego na Rusi luteranizmu.

Po powrocie do kraju jesienią 1567 roku Mikołaj został wmanipulowany przez ojca w sprawy dotyczące majątku, z drugiej zaś strony musiał stać się częstym gościem na dworach lokalnych magnatów – wspomnianych już Starzechowskich, Tarłów i Kostków – których atmosfera sprzyjała myśli i twórczości kulturalnej w duchu najświeższych trendów epoki. Szczególnie Kostkowie, jako rodzina inspirująca ruch odbudowy katolicyzmu we wschodniej Małopolsce, odegrali niebagatelną rolę w kształtowaniu się światopoglądu młodego myśliciela. Prawdopodobnie pragnąc mieć ich gościnny dwór w zasięgu jak najkrótszej podróży w 1580 roku Szarzyński przeprowadził się do województwa przemyskiego, gdzie wydzierżawił wieś Wolicę, nie zdążył jednak w pełni zadomowić się w nowym miejscu, umierając w tajemniczych okolicznościach na początku 1581 roku. Po śmierci pierworodnego syna Joachim Sęp przekazał majątek w ręce Jakuba, którego staraniem w 1601 roku wydano jedyny pozostawiony przez brata tomik: „Rytmy albo Wiersze polskie”.

Zawarte tu utwory stały się świadectwem świeżej, bardzo emocjonalnej wiary poety we wszechmocnego Boga, jednocześnie jednak nad ich tonem zaważyło barokowe rozdarcie jednostki pomiędzy sprawy doczesne i duchowość, egzystencjalna niepewność i pytania o sens funkcjonowania człowieka we wszechświecie. W dramatyzmie swoich rozważań Sęp Szarzyński zbliżał się do stylistyki angielskich poetów metafizycznych, bardzo chętnie korzystając z wprowadzonego przez nich do literatury na szeroką skalę konceptyzmu i zaczerpniętego z filozofii Pascala motywu „zawieszenia” ludzkiej duszy pomiędzy dwoma widzianymi dychotomicznie światami. W „Rytmach” obficie eksploatowanym motywem był również niezwykle popularny w epoce baroku obraz Tańca Śmierci, który poeta wprowadzał do wierszy poprzez częste zaznaczanie ruchu i wymieniane jak w kalejdoskopie tematy.

Cechą dystynktywną Szarzyńskiego wśród poetów polskiego baroku jest ogromny kunszt poetycki realizujący się we wszelkich możliwych aspektach – od przemyślanej i nasyconej semantycznie wersyfikacji, poprzez zaskakujące koncepty (zarówno na poziomie budowy, jak i treści wiersza), aż po plastyczność używanego tu języka – zadziwiającą tym bardziej, jeśli przypomnimy sobie, że wiek XVI był pierwszym stuleciem, gdy polszczyzna w ogóle uznana została za tworzywo literackie. Innym, być może nie tak już ważkim, ale bardzo ciekawym elementem tej twórczości, jest też obsesja Szarzyńskiego na punkcie światła – chyba żaden inny poeta nie wykorzystywał tego motywu tak regularnie, jak ma to miejsce w „Rytmach”; to najjaśniejsze – słoneczne lub gwiezdne – odnosi się oczywiście do Boga, który wielokrotnie jest proszony przez podmiot liryczny o ogrzanie, oświecenie i uświęcenie go ową niedoścignioną światłością. Na zasadzie kontrastu człowiek i jego życie doczesne ze wszystkimi swymi przejawami ukazane są jako cień, budując w ten sposób oparty na antynomii, nadrzędny koncept całego tomu, a być może i całej wizji wszechświata w kształcie, w jakim poeta obrazował ją w swojej wyobraźni.