Krótkość żywota

Utwór Daniela Naborowskiego pt. „Krótkość żywota” wpisuje się szeroko eksploatowaną w poezji barokowej tematykę wanitatywną – dotyczącą przemijalności i kruchości ludzkiego bytu – która stała się naturalną konsekwencją poczucia zagubienia i ideowego rozdarcia w XVII wiecznym świecie reformacji i kontrreformacji. W regularnym, sylabicznym wierszu Naborowski odszedł od charakterystycznego dla swojej poezji, skomplikowanego konceptualizmu formalnego, zastępując go klarownymi, dobitnymi wyrażeniami składającymi się na opis ludzkiego przemijania.

Już w pierwszym wersie podmiot liryczny zwraca uwagę na trudną do uzmysłowienia sobie szybkość, z jaką upersonifikowany czas odmierza nasze istnienie:

Godzina za godziną niepojęcie chodzi:
Był przodek, byłeś ty sam, potomek się rodzi.

Zostaje ono ukazane linearnie jako następowanie po sobie pokoleń, choć ich perspektywa czasowa ulega pewnego rodzaju zaburzeniu: o ile zgodzić się można z mówieniem o przodku w czasie przeszłym, zaś o potomku jako nieokreślonym bycie przyszłości, o tyle dziwi odniesienie czasu przeszłego również do trwającego aktualnie odbiorcy tekstu; podmiot liryczny zdaje się mówić tym samym, iż życie człowieka jest niczym innym, jak tylko odliczaniem dni, miesięcy i lat do śmierci jako nieuniknionego skutku narodzin.

W kolejnym dystychu podkreślona zostaje bezcelowość rozprawiania nad ludzkim życiem, skoro i tak jest ono podporządkowane nieubłaganemu, nie mającemu wzglądu na żadne zależności prawu:

Krótka rozprawa: jutro – coś dziś jest, nie będziesz,
A żeś był, nieboszczyka imienia nabędziesz;

Fragment ów przypomina sentencję umieszczaną często na nagrobkach, która osobom odwiedzającym cmentarze ma przypominać o tym, iż sami prędzej czy później znajdą tam swoje miejsce spoczynku, cokolwiek więc nie uczynią w życiu doczesnym – i tak nie wybronią się przed podobnym losem.

Swego rodzaju „acutum” wiersza stanowi kolejny wers, zestawiający ludzkie życie ze zjawiskami o znikomej wartości:

Dźwięk, cień, dym, wiatr, błysk, głos, punkt – żywot ludzki słynie.

Na zasadzie synestezji podmiot liryczny odwołał się tutaj do wszystkich zmysłów – lapidarnie dobrane, jednosylabowe wyrażenia odnoszą się do walorów dźwiękowych, wzrokowych, węchowych i dotykowych, zbiegając się na zasadzie litotyzacji w „punkcie” jako ostatecznej granicy znikomości, do jakiej zmierza ludzkie istnienie.

W dalszej partii tekstu podmiot liryczny dąży do dalszego wzmocnienia siły swojego przekazu, odwołując się tym razem nie do zmysłów, lecz intelektu czytelnika:

Słońce więcej nie wschodzi to, które raz minie,
Kołem niehamowanym lotny czas uchodzi,
Z którego spadł niejeden, co na starość godzi.

Sięga w ten sposób do znanej nam z filozofii Heraklita idei niepowtarzalności istnień, zaś przywołane tutaj koło zdaje się odwoływać do znanego również ze starożytności koła Fortuny jako kapryśnego determinanta ludzkiego powodzenia, które jednym pozwala dożyć późnej starości, a innych niespodziewanie wyrywa z życia w momencie, gdy przekonani o czekających ich jeszcze licznych latach nie potrafią docenić teraźniejszości. Owa teraźniejszość zostaje z resztą opisana jako wielka ułuda już w następnym wersie:

Wtenczas, kiedy ty myślisz, jużeś był, nieboże;

zaznaczając tym samym powrót do zasygnalizowanej już wcześniej, kluczowej dla całego utworu idei, iż życie jest w rzeczywistości jedynie powolnym umieraniem:

Między śmiercią, rodzeniem byt nasz ledwie może
Nazwan być czwartą częścią mgnienia; wielom była
Kolebka grobem, wielom matka ich mogiła.

Podmiot liryczny ponownie posługuje się tutaj strategią litotyzacji dla podkreślenia tytułowej „krótkości żywota”, wyjaśniając jednocześnie w pewnym sensie użycie czasu przeszłego w odniesieniu do czytelnika – w momencie czytania tych słów odbiorca wpisuje je już w swoją przeszłość i sam przestaje być tym, kim był przed ich przeczytaniem. Zastosowane w finale oksymoroniczne metafory „kolebka grobem” i „matka mogiła” sugerują, iż to, co oddziela od siebie owe przeciwstawne pojęcia, jest tak znikome, iż z perspektywy całościowo ujętych dziejów nie istnieje wcale.