Granica

Powieść składa się z 27 rozdziałów i „Zakończenia”. Już w pierwszych zdaniach utworu czytelnik poznaje finał tragicznej historii głównego bohatera, Zenona Ziembiewicza. Żonaty prezydent miasta miał romans z ubogą dziewczyną, a ta kiedy została przez niego porzucona, w przypływie zemsty oblała Ziembiewicza kwasem. Prezydent po utracie wzroku popełnił samobójstwo. Autorka nie ufa jednak tej schematycznej ocenie sytuacji przekazywanej przez bulwarową prasę i postanawia dokładnie przeanalizować historię miłosnego trójkąta, by zbadać prawdziwe motywacje bohaterów.

Zenon Ziembiewicz urodził się w niewielkim majątku Boleborza (syn Waleriana i Joanny z Niemirów). Wcześnie opuścił dom wyjeżdżając do szkoły. W tym czasie poznał Elżbietę Biecką, wychowankę Cecylii Kolichowskiej, właścicielki dużej miejskiej kamienicy przy ulicy Staszica. Zenon podkochiwał się skrycie w Elżbiecie, której udzielał korepetycji. Pani Cecylia była wdową, dwukrotnie zamężną. Jej pierwszym mężem był Konstanty Wąbrowski, z którym miała syna Karola. Po drugim mężu, bogatym rejencie odziedziczyła kamienicę.

Elżbieta była wychowywana przez ciotkę Cecylię, ale tęskniła za matką, Romaną Biecką-Niewieską, która wyjechała za granicę. Dziewczyna nie darzyła swojej ciotki wielkim uczuciem. Obserwowała organizowane przez nią przyjęcia dla najbliższych przyjaciółek i z przerażeniem notowała oznaki postępującej  u nich starości. Jedyną rozrywką była dla niej zabawa z psem Fitkiem, któremu bardzo współczuła z powodu jego łańcuchowej niewoli. Młodzieńczą miłością Elżbiety był rotmistrz Awaczewicz, jednak kiedy odkryła jego liczne romanse (miedzy innymi z służącą ciotki Cecylii), odkochała się.

Sam Ziembiewicz po ukończeniu szkoły wyjechał na studia do Paryża, gdzie utrzymywał kontakt z synem Kolichowskiej, Karolem i Adelą, która potem umarła na gruźlicę. Podczas wakacji spędzanych w rodzinnej Boleborzy ojciec przedstawił Ziembiewicza Czechlińskiemu, plenipotentowi hrabiego Wojciecha Tczewskiego. Dzięki jego finansowemu wsparciu udało mu się ukończyć ostatni rok studiów. W rodzinnym majątku Zenon poznał Justynę Bogutównę, córkę kucharki Karoliny. Matka Justyny służyła niegdyś  u hrabiny Tczewskiej, jednak z powodu choroby nóg straciła dawną sprawność i musiała odejść z dobrej posady. Zatrudniła się w domu Ziembiewiczów.

Zenon nie traktował poważnie romansu z Justyna, często uważał ją za prymitywną i nieciekawą dziewczynę. Jednocześnie bohater odnowił kontakt z Elżbietą. Po ukończeniu studiów Zenon dzięki protekcji Czechlińskiego uzyskał stanowisko redaktora tygodnika „Niwa”. Praca ta nie dawała mu upragnionej satysfakcji. Zaczął się jednak poważnie spotykać z Elżbietą, z którą się wkrótce zaręczył. Wyznał jej też dzieje swojego romansu z Justyną, nazywając go „kompleksem boleborzańskim”.

Ambicją Ziembiewicza było uczciwe życie, które nie powtarzałoby rodzinnego schematu ojcowskich zdrad. Kiedy jednak w miasteczku pojawiła się Justyna Bogutówna (dziewczyna przyjechała z umierającą matką do lekarza, jednak jej matka zmarła), Ziembiewicz postanowił kontynuować łączący ich romans. Wkrótce Justyna zaszła w ciążę z Ziembiewiczem. Ten jednak był zszokowany wiadomością. Wyznał wszystko Elżbiecie, a ona po spotkaniu z Justyną postanowiła odejść od Zenona i wyjechała do przebywającej wówczas w Warszawie matki. Justyna tymczasem po porzuceniu służby u pewnej chorej kobiety zamieszkała u Jasi Gołąbskiej, córki ogrodnika Tczewskich. Zenon namówił dziewczynę do aborcji. Dwa miesiące później przekonał Elżbietę, żeby do niego wróciła. Dzięki jej protekcji Justyna otrzymała posadę ekspedientki w sklepie Juliana Torucińskiego.

Po ślubie młoda para wyjechała na miesiąc do Francji, później zaś zamieszkała w Boleborzy, u rodziców Ziembiewicza. Elżbieta wkrótce zaszła w ciążę i urodziła syna. Tymczasem po śmierci Jasi i jej małej córeczki Justyna przeżyła załamanie i porzuciła pracę w sklepie. Elżbieta ponownie pomogła jej otrzymać posadę w cukierni Chązowicza. W międzyczasie do Polski wrócił syn Kolichowskiej, Karol i wznowił kontakty z Ziembiewiczami, a także przyjaźnił się z księdzem Czerlonem. Wkrótce zmarła Cecylia Kolichowska.

Zenon tymczasem został prezydentem miasta. Starał się przyczynić do poprawy sytuacji najuboższej klasy, jednak nie udało mu się ukończyć reform. Podczas manifestacji niezadowolonych robotników nie zaprotestował przeciwko użyciu broni, co spowodowało masakrę. Justyna natomiast pogrążała się w coraz większej depresji, nawiedzały ją sny o zmarłym dziecku, próbowała popełnić samobójstwo i zaczęła pisywać do Ziembiewicza listy. Ten próbował coś dla niej zrobić, ale nie znajdował pomysłu, jak mógłby jej pomóc. W końcu niespodziewanie Justyna pojawiła się w jego biurze i oblała go kwasem solnym, w wyniku czego Ziembiewicz stracił wzrok. Po kilku dniach popełnił samobójstwo. Justynę aresztowano, a Elżbieta zostawiła syna pod opieką teściowej i wyjechała za granicę.