Problematyka

W „Drodze donikąd” czytelnik obserwuje wpływ okoliczności, wydarzeń, otoczenia na psychikę ludzką. Proces sowietyzacji ma doprowadzić nie tylko do likwidacji wszelkich instytucji i organizacji państwowych oraz gospodarki wolnorynkowej, ale i spowodować głębokie przemiany społeczne. Zadaniem propagandy staje się kreślenie obrazu zdemoralizowanego świata kapitalistycznego, który tonie w nędzy i brudzie. I to podwójnym: fizycznym i moralnym. Misję tę realizują placówki kulturalno-oświatowe – szkoły, prasa, teatry. Obowiązuje cenzura. Wprowadzane są nowe rozwiązania gospodarcze. Likwidacja prywatnego sektora, kolektywizacja rolnictwa, nacjonalizacja zakładów skutkują problemami z aprowizacją, wzrostem cen, handlem czarnorynkowym, podniesieniem podatków. W tych okolicznościach rodzi się nowy typ ludzki – homo sovieticus, człowiek podporządkowany władzy, uległy, oportunista zniewolony intelektualnie.

Zdecydowana większość bohaterów powieści Mackiewicza poddaje się biegowi wypadków, próbując jakoś urządzić się w nowej rzeczywistości. W strukturach nowej władzy niektórzy (jak Wulfke czy Raczenko) robią karierę. Urzędowe stanowisko, nawet na szczeblu najniższym, to obowiązki, ale i możliwość uszczknięcia czegoś dla siebie, z czego skwapliwie korzysta Bożek, przyjmując kolejne łapówki. Inni, kierując się różnymi pobudkami (prywatna zemsta, ślepe posłuszeństwo czy lęk o najbliższych), decydują się donosić. Są wśród nich m.in. „kiepski konfident” Rymaszewski i Franciszek spod Lasu tłumaczący Pawłowi, że straszna teraz siła ludziom dana. Takiej siły wprzódy nikt a nikt nie miał. A dziś każdy. A tą silą i jest, że każdy jeden, kto tylko zechce, może (…) jednym słowem zgubić (…) Powiesz: zapisali i koniec. Ani sądu, ani niczego. Są i tacy, którzy stają się rzecznikami, gorącymi zwolennikami nowego systemu. Karol obejmuje katedrę zasad leninizmu i stalinizmu, a Raczenkowa po ukończeniu szkoły dla agitatorów doskonale wie, jak obchodzić się z tłumem, by zapobiec „incydentom”. W służbie propagandy pozostaje także reżyser lokalnego teatru, dokonujący przeróbek popularnych utworów, by służyły nowemu systemowi. Postacią tragiczną zdaje się w tym towarzystwie „były obszarnik” Rukowski, który wywiązuje się z obowiązku dostarczenia tyle zboża w ramach przymusowych dostaw dla państwa, ile w ogóle wyprodukować nigdy nie byłby w stanie. Oddaje całe swoje zbiory, a to czego brakuje, dokupuje po sprzedaniu futra i biżuterii żony. Trzeba ich przekonać – dowodzi – o naszej dobrej woli, naszej chęci współpracy. Że my nie jesteśmy żadnym wrogiem ludu, jak nas nazywają, żadnym sabotażystą, a przeciwnie potrafimy dokonać rzeczy nawet ponad siły. Ostatecznie przekonać nikogo się nie udaje. Zostaje aresztowany i wywieziony.

Oceny efektów działań władz dokonuje Serafim: Naród rosyjski kochał stepy i lasy, a sowiecki – kominy fabryczne. Naród rosyjski ciągle buntował się przeciw kajdanom, a sowiecki nie tylko się nie buntuje, on je liże! Tak zwana "dusza rosyjska" – to była dusza buntu; dusza sowiecka – to dusza psiej uległości. Naród rosyjski, niech jemu to Pan Bóg zapomni, to był naród spiskowców, sowiecki – szpiclów i prowokatorów, i donosicieli!

Na tle całej rzeszy w ten czy inny sposób współpracujących z sowietami bohaterów wyróżniają się dwie postawy – reprezentowane przez Pawła i Tadeusza. Pierwszy z nich zatrudnia się jedynie do tych prac, które umożliwiają mu trzymanie się na uboczu świata polityki, odmawia współpracy z NKWD, nie wywiesza czerwonej flagi, rezygnuje z pracy dla sowieckiego teatru. Drugi natomiast postuluje otwartą walkę. Jest to, zdaniem Zakrzewskiego, jedyny sposób, by zniszczyć mechanizm, który wypracowali sowieci – operowanie kłamstwem. Odrzuca możliwość podjęcia dyskusji, walki z użyciem słów, twierdząc, że sam fakt (…) polemiki wciąga w orbitę i przenosi (…) w płaszczyznę bolszewickiego absurdu.

W świecie karmionym kłamstwem, zniewolonym strachem, w pogrążonym w marazmie szaro-czerwono-szarym mieście pozostaje jedynie czekanie na coś bardziej jeszcze przykrego. Nie wszyscy mają tyle sił co Paweł, by próbować stąd uciec. Konfrontacji z rzeczywistością nie wytrzymuje ani ojciec Bożka, który popełnia samobójstwo, ani Chont, który puszcza z dymem i swoje gospodarstwo, i samego siebie.