Dlaczego romantycy umierali młodo

Na początku tekstu Rymkiewicz wymienia długą listę twórców romantycznych (polskich i europejskich) oraz daty ich narodzin i śmierci. Większość z przedstawionych postaci umarła w wieku 30 lat. Stąd postawiona przez poetę teza, że romantycy po prostu umierali w młodym wieku, a większość artystów tamtej epoki nie dożyła wieku czterdziestu lat.

Autor zadaje także pytanie, skąd taka popularność krótkowieczności wśród grona romantycznych twórców? Być może była to jedna z nieodłącznych cech ich „romantyczności”, tzn. długowieczność nie pozwalałaby zakwalifikować wybranego artysty do grona romantyków. Dla porównania stawia Rymkiewicz zestaw poetów XVIII wiecznych, który niejednokrotnie przeżywali sześćdziesiąt i siedemdziesiąt lat.

Na postawione przez siebie pytanie, poeta próbuje odpowiedzieć, udzielając kilku, czasem zaskakujących odpowiedzi:

1. Romantycy umierali młodo, ze względu na niedostateczne warunki higieniczne w owym czasie, a by to jednocześnie okres obfity w choroby takie jak syfilis czy gruźlica.
2. Jedną z przyczyn mógł być też prowadzony przez nich awanturniczy tryb życia. Byli oni bowiem bardzo aktywni i prowokujący w swoich działaniach. Była to przecież epoka podbijania Mont Blanc, walki na barykadach, licznych wyroków w więzieniach i egzekucji na szubienicy. Był to czas buntowników. Być może żądza romantycznego schematu intensywnego życia powodowała, że odchodzili młodo.
3. Innym powodem może być specyficzna sfera towarzyska, w której się obracali. Wielu z nich wychowywało się w rodzinach ubogich, a dzieciństwo było trudne i bolesne. Byli i tacy, którzy nierzadko przymierali głodem, a przychylnych mecenasów nie było w XIX wieku już tak wielu.
4. Rymkiewicz rozmyśla także o ówczesnym procesie urbanizacji – przenosiny ze wsi do miast mogły wpłynąć na styl życia – w końcu w mieście ponoć umiera się szybciej niż żyjąc na łonie natury.

Wszystkie te pomysły nie są jednak dla autora wyczerpujące, ponieważ każdy z nich dotyczyć może zaledwie kilku nazwisk, ale nie możemy odnosić ich do całości grupy artystycznej tej epoki. Poeta radzi raczej szukać uniwersalnej przyczyny szybkiej śmierci romantycznej – nie z przyczyn okoliczności materialnych, ale duchowych. Właśnie w duchu romantycznym tkwić ma powód obcowania ze śmiercią. Na przykładzie IV części Dziadów Adama Mickiewicza Rymkiewicz udowadnia, że romantycy wyjątkowo ochoczo wchodzili w swojej twórczości na „terytorium śmierci”. Zapraszali jej motyw do swoich dramatów, upodobali sobie umieszczanie swoich utworów na granicy świata życia i śmierci. Można by zatem uznać, że jak sytuowali swoją literaturę, tak sytuowali się w realnym życiu. Tak jak w dziele, tak balansował romantyk między umarłymi i żywymi. Tak bardzo angażował się we własnoręcznie stworzony świat literacki. XIX-wieczne teksty roją się od samobójców, usychających z miłości. Przykładowo Adam Mickiewicz przebijając sztyletem Gustawa, uśmierca symbolicznie sam siebie. Mentalnie zatem jest już po drugiej stronie razem ze swoim bohaterem, choć wciąż żyje i jego ciało pozostaje w sferze ziemskiej.

Pod wpływem tych analiz nasuwa się autorowi kolejne kluczowe pytanie: dlaczego zatem romantycy tak chętnie świadomie zapuszczali się do granicy życia i śmierci? Jedno pytanie wynika poniekąd z drugiego, choć na żadne z nich nie jesteśmy w stanie udzielić wyczerpującej odpowiedzi.

Rymkiewicz podsumowuje swój tekst myślą, że romantycy odczuwali radość z bliskości śmierci, swego rodzaju ekstazę prowadząca ostatecznie do wolności ducha, a tego najbardziej pragnęli artyści XIX-wieczni.