Obłoki

„Obłoki” to wiersz Czesława Miłosza umieszczony w tomie „Trzy zimy” (1936). Utwór, podobnie jak inne teksty pochodzące z tego zbioru ma wymowę katastroficzną. W wierszu tym poeta odnajduje oznaki nadchodzącego kataklizmu w świecie natury.

Podmiot tekstu obserwuje przepływające na niebie chmury, które są dla niego źródłem swoistej epifanii (objawienia). Miłosz nie wypowiada się tu już jednak w imieniu całego pokolenia (jak w wierszu „O książce”), ale wciela się w rolę samotnego wizjonera. W tekście dwukrotnie powtarza się epitet „straszne obłoki” wskazujący na charakter objawionej przez nie tajemnicy. Jednocześnie określa się je jako „białe” i „milczące”.

Jasne barwy chmur symbolizują więc po pierwsze ich udział w „oświeceniu” poety, niejako wyjawieniu mu tajemnicy bytu. Po drugie zaś obłoki przynależą do sfery nieba, a więc rzeczywistości sakralnej. Biel symbolizuje zatem ich niewinność i nieskalanie. Przeciwieństwem obłoków jest natomiast ziemia i związany z nią poeta. Mówi się bowiem wyraźnie o „smutku ziemi” i winach samego podmiotu:

(...) i wiem, że we mnie pycha, pożądanie
i okrucieństwo, i ziarno pogardy
dla snu martwego splatają posłanie,
a kłamstwa mego najpiękniejsze farby
zakryły prawdę.

Co więcej, grzechy poety ściągają na niego słuszny gniew natury i staną się przyczyną jego śmierci, której metaforą jest „martwe posłanie”. Jednocześnie wspomina się o „najpiękniejszych farbach kłamstwa”. Można ten obraz odczytywać jako metaforę poezji Miłosza, która nie jest mimetyczna, ale „zakrywa prawdę” o świecie. Poeta nagle doznaje wizji nadchodzącej katastrofy, odczuwa ją niemal fizycznie. Zostaje ona porównana do ognia piekielnego przeszywającego ciało podmiotu:
                                               
Wtedy spuszczam oczy
i czuję wicher, co przeze mnie wieje,
palący, suchy.

Palący i suchy wicher jest jednocześnie symbolem katastrofalnej pożogi, która przemieni świat w jałową, opustoszałą ziemię. Obłoki są więc „straszne”, ponieważ zwiastują kataklizm. Przeczucie apokalipsy wywołuje tu przerażenie, żal i smutek. Obłoki podlegają również w tekście personifikacji, nazywa się je bowiem „stróżami świata”. Wyrażenie to w połączeniu z bielą chmur i ich niebiańskim usytuowaniem przywodzi na myśl postacie aniołów stróżów.

Profetyzm Miłosza wpisuje się zatem w krąg symboliki religijnej. Nadchodząca katastrofa przybiera wymiary biblijnego kataklizmu, a jednocześnie dotyczy sensów moralnych. Katastrofa jawi się u w kategoriach kary za zło, a więc zyskuje pewne uzasadnienie, a nawet realizuje odwieczny porządek. Podmiot jednak nie chce znać owej przerażającej prawdy. Wskazują na to ostatnie słowa wiersza:

Niech zasnę,
niech litościwa ogarnie mnie noc.

Sen jest stanem, w którym trzeźwe widzenie prawdy ulega rozmyciu. Noc zaś stanowi przeciwieństwo jasności obłoków, zakrywa więc przed poetą straszną wizję końca.