Na stronie używamy cookies. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na ich wykorzystywanie. Szczegóły znajdziesz w Regulaminie.

Jan Andrzej Morsztyn Do tejże - interpretacja i analiza wiersza

Ostatnio komentowane
.
eeee hej • 2014-12-16 18:05:30
Gif, czytałeś tę książkę, bo jeśli tak i wiesz, że Mateusz była szpakiem, a nie k...
Piątoklasistka • 2014-12-17 18:01:34
Byłeś na stronie, gdzie nie ma reklam, bo ja nie!!!
Piątoklasistka • 2014-12-17 18:03:33
No w sumie... Według mnie to sobie zapewne lepsze NAPISZESZ, co nie Selfie???
Piątoklasistka • 2014-12-17 18:05:39
Rucham ci matke. ( teraz )
Twoja Matka • 2014-12-14 18:03:12
Autor:
Drukuj
Drukuj
Rozmiar
AAA

Utwór Jana Andrzeja Morsztyna pt.: „Do tejże” przypomina w dużej mierze inny wiersz tego samego twórcy – „O swej pannie”. Podobnie jak wspomniany utwór, swoją formą odwołuje się on do epigramatu, tożsamy jest również temat – opis urody ukochanej podmiotu lirycznego.

I tu także, podobnie jak w „O swej pannie”, niecodzienne przymioty kobiety opisane zostają przy użyciu zaskakującego konceptu opartego na wyliczeniu (enumeratio), choć o nieco odmiennym charakterze.

Różnica staje się wyraźna już w początkowym fragmencie, w którym podmiot liryczny zwraca się bezpośrednio do adresatki wskazując, że to jej atrybuty będą w wierszu opisywane:

Oczy twe nie są oczy, ale słońca jaśnie
Świecące, w których blasku każdy rozum gaśnie (…).

Szybko klaruje się również koncept wiersza, który opierał się będzie na zaprzeczeniu „ziemskości” i „zwykłej” cielesności – cielesnych przecież – elementów opisu, jakimi staną się po kolei oczy, usta i piersi kobiety. Z perspektywy podmiotu lirycznego jawią się one jako symbole potężnych, wszechogarniających i kojarzonych z granicznym pięknem zjawisk:

(…) Usta twe nie są usta, lecz koral rumiany,
Których farbą każdy zmysł zostaje związany;
Piersi twe nie są piersi,

Polecamy również:

Przepisz kod:
wczytaj nowy